Remis Warty w meczu, który trzeba było wygrać

Bezbramkowy remis ze Stalą Mielec to wszystko, na co było stać Zielonych w niedzielę. Nie mogą być usatysfakcjonowani, bo po czterech kolejnych porażkach była okazja wreszcie wygrać, rywalizując z drużyną, która do ligowych potęg nie należy.

Bardzo nieudana w wykonaniu Warty była pierwsza połowa spotkania. Grała tak, jakby nie zależało jej na punktach. Nie potrafiła się zmusić do przeprowadzenia choćby jednego ataku zakończonego celnym strzałem. Tylko dwa razy uderzyła niecelnie. Natomiast Stal dwa razy zatrudniła Adriana Lisa. Była lepszą drużyną, jej piłkarze pokazali większej jakości, przeprowadzali przemyślane akcje. Niewiele brakowało, by gola głową zdobył dla niej Mateusz Mak.

Druga połowa zaczęła się podobnie, gra Warty wciąż była nijaka. Dopiero w miarę upływu czasu zaczęła przejmować inicjatywę i atakować. Nie były to akcje przemyślane, nie przyniosły powodzenia mimo dwóch celnych strzałów. Samo zamknięcie gości w polu karnym to za mało, bramki same się strzelać nie chciały. Ostatnie minuty należały do Stali, która miała szansę przywieźć z Poznania wszystkie punkty.

Warta Poznań – Stal Mielec 0:0
Żółte kartki: Trałka – Flis.
Warta: Adrian Lis, Jan Grzesik, Bartosz Kieliba, Robert Ivanov, Jakub Kiełb, Mario Rodriguez (61 Jayson Papeau), Michał Kopczyński, Łukasz Trałka, Szymon Czyż (90 Konrad Matuszewski), Michał Jakóbowski (69 Milan Corryn), Mateusz Kuzimski (60 Adam Zrelak).
Stal: Rafał Strączek, Jonathan de Amo, Mateusz Matrsa, Marcin Flis, Mateusz Żyro, Maciej Urbańczyk (77 Kamil Kościelny), Grzegorz Tomasiewicz, Maksymilina Sitek (90 Adrian Szczutowski), Mateusz Mak (68 Koki Hinokio), Krystian Getinger, Fabian Piasecki.
Sędziował Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 1217.

Udostępnij:

Podobne

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym