Przekleństwo Stadionu Narodowego podtrzymane

To już 5 z rzędu porażka Lecha z finale Pucharu Polski. Trudno będzie komukolwiek powtórzyć to „osiągnięcie”, chyba że jemu samemu.

Mecz z Rakowem zaczął nawet obiecująco, długo utrzymywał się przy piłce, ale nie wynikało z tego żadne zagrożenie dla bramki Rakowa. Wystarczyło jedno przejście przeciwnika pod bramkę Lecha by padł gol. Bramkarz nie sięgnął piłki skierowanej tuż przy słupku przez Gutkovskisa. Po tym ciosie Kolejorz długo nie mógł się otrząsnąć, a Raków miał kolejne okazje bramkowe. Kiedy wreszcie udało się Lechowi przejść do przodu, Kamiński trafił piłką w poprzeczkę.

Lech dążył do wyrównania, ale grał schematycznie, przewidywalnie i powoli. Natomiast Raków wykorzystywał każdą okazję by błyskawicznie przenieść piłkę pod przeciwną bramkę. Za sprawą gapiostwa obrońców i błyskawicznego prostopadłego podania, Wdowiak popędził sam na sam z bramkarzem nie dając mu szans na interwencję.

Do przerwy Raków prowadził 2:0, ale kilka minut po przerwie wprowadzony na boisko Amaral zdobył bramkę kontaktową. Lech poczuł krew, atakował z rozmachem, szybciej niż w pierwszej połowie. Niestety popełniał przy tym błędy i w decydujących momentach wszystkie starania paliły na panewce.

Przekleństwo Stadionu Narodowego podtrzymane

Natomiast Raków grał bardziej bezpośrednio, agresywnie, przechwytywał piłkę i inicjował groźne ataki. Po jednym z nich Ivi Lopez podwyższył wynik na 3:1 dla Rakowa. I było praktycznie po meczu. Lech jeszcze próbował coś zrobić, ale było widać, że Raków jest zbyt mocny by pozwolić sobie zrobić krzywdę. Kilka minut przed końcem Arak brutalnie sfaulował Marchwińskiego i wyleciał za to z boiska. Lech nie miał już czasu, by wykorzystać grę w przewadze. Puchar Pojechał do Częstochowy, a Lech musiał się obejść smakiem. Przegrał 1:3 z najlepszą obecnie drużyną w Polsce.

Udostępnij:

Podobne

Kompromitacja wszechczasów

Warto zapamiętać datę 29 lipca 2026 roku. Tego dnia Lech przeszedł do historii polskiego futbolu. Zaliczył już sporo okropnych kompromitacji, ale to, czego dopuścił się

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego