Na ten mecz i następny z Ruchem warto przyjść także po to, by po raz ostatni obejrzeć w akcji piłkarzy odchodzących z Bułgarskiej. Może ich być nawet czterech, co oznacza – zdaniem władz klubu – wymianę składu, a zadaniem kibiców – poważne osłabienie zespołu, bo nie jest prawdopodobne, by nowi piłkarze, jeżeli tacy zostaną sprowadzeni, szybko wkomponowali się w zespół przygotowujący się do walki o fazę grupową Ligi Europy.
Łukasz Teodorczyk ma w przyszłym sezonie grać w klubie z Lipska. Gergo Lovrencsics, jak informują media – w Borussii Moenchengladbach. Zgodę na odejście otrzymał Marcin Kamiński. Wiele wskazuje, że nie przedłużony zostanie kontrakt z Mateuszem Możdżeniem. Z pewnością zabraknie Manuela Arboledy. Nic dziwnego, że podczas konferencji prasowej poświęconej najbliższemu meczowi Lecha najwięcej pytań dotyczyło składu, jakim trener będzie dysponował w przyszłym sezonie.
– Nie chcemy demontować obecnej drużyny, ale jeżeli ktoś odejdzie, szybko chciałbym mieć następców. W tym przypadku liczy się nie tylko wartość nowych zawodników, ale i czas. Rok temu nowy piłkarz przyszedł do nas dopiero w sierpniu, a Szymon Pawłowski na początek musiał walczyć z kontuzją – przypomina trener Mariusz Rumak. Teraz przynajmniej sytuacja zdrowotna drużyny jest znacznie lepsza. Tylko Kebba Ceesay nie może trenować, czekają go konsultacje lekarskie w Szwecji. – Uzupełnienie składu drużyny byłoby konieczne nawet gdyby nikt nie odchodził. Takie zmiany zapewniają rozwój – dodaje trener.
Każdego zawodnika łatwo można zastąpić, ale nie napastnika. To pozycja kluczowa, to on ma strzelać bramki, koncentrować na sobie uwagę obrońców. Jeżeli „Teo” rzeczywiście odejdzie z Lecha, trener chciałby mieć nowego gracza jeszcze w czerwcu. Kibice ciągle jednak mają w pamięci sytuację po sprzedaży Lewandowskiego, przeciągające się formalności związane ze sprowadzeniem Rudniewa, wynikającą z tego klęskę w eliminacjach do Ligi Mistrzów. – W miejsce Łukasza będą grali Kownacki, Formella, prowadzone są też rozmowy z nowym zawodnikiem – mówi trener. Całe szczęście, że do zdrowia doszedł Vojo Ubiparip. Trenuje na pełnych obrotach, ale jego forma jest zagadką.
Teodorczyk i Marcin Robak to najlepsi snajperzy ligi. W sobotę o godzinie 15.30 stoczą bezpośredni pojedynek. Innym ważnym dla Pogoni zawodnikiem jest Rafał Murawski mający za sobą kilka lat gry w Poznaniu. – Rafał to nasz kolega, wzorowałem się na nim, pierwszy raz zagram przeciwko niemu – mówi Tomasz Kędziora. Obrońca Lecha publicznie usłyszał od trenera, że jeżeli w sobotę będzie zdrowy, to zagra przeciwko Pogoni. – Ten mecz chcemy wygrać, by podtrzymać passę zwycięstw na swoim stadionie – zapewnia Tomek.
Trener uważa, że dwie porażki, w tym jedna rekordowo wysoka nie świadczy o tym, że Pogoń Lechowi nie leży. – To był zbieg okoliczności. Do najbliższego meczu podejdziemy bardzo poważnie, chcemy pokazać swoją siłę. Wiemy, że Pogoń będzie równie zmobilizowana, jak ostatnio, bo dla niej mecz z Lechem ma takie znaczenie, jak dla nas z Legią – mówi Mariusz Rumak.



