Niemoc przezwyciężona

Wreszcie zwycięstwo i tylko 3 punkty straty do niezwyciężonej, wydawałoby się, Legii. Po słabym meczu, w którym jednak walki i szybkich akcji nie brakowało, Korona Kielce została pokonana 2:0, choć obie drużyny, a szczególnie Lech, miały wiele sytuacji bramkowych.

 


  [widgetkit id=13]

Korona była dla Lecha wymarzonym przeciwnikiem na przełamanie się. Gdyby Kolejorz mierzył się z zespołem nastawionym na żelazną obronę i wyprowadzanie kontr, moglibyśmy być świadkami kolejnego blamażu. Kielczanie, którzy słabo grają na wyjazdach, a w dodatku zmienili trenera, pokazali otwarty i ambitny futbol. Nie grali jednak tak nieustępliwie, jak pod kierunkiem Leszka Ojrzyńskiego.

Mecz miał szczególną otoczkę. Decyzją wojewody Piotra Florka kibice nie zostali wpuszczeni na II trybunę. Pozostałe były prawie wypełnione. Wejściówki na ten mecz miało ok. 30 tysięcy osób, jednak kilka tysięcy posiadaczy karnetów, prawdopodobnie zniechęconych czwartkową kompromitacją, nie przyszło na stadion. Na trybunach zasiadło ponad 24 tysiące widzów. Gdyby ceny biletów byłyby normalne, a nie obniżone do złotówki, prawdopodobnie liczba widzów byłaby co najmniej o połowę mniejsza.

Od pierwszych minut było widać, że Lech chce się zrehabilitować za ostatnie niepowodzenia. Kibice stanęli na wysokości zadania, powitali ich owacją, przez cały mecz gorąco dopingowali. Gwizdy odzywały się sporadycznie, zwykle podczas kolejnych nieudanych zagrań Łukasza Teodorczyka. Napastnik Lecha nie miał dobrego dnia, po przerwie zmienił go Ślusarski, który przynajmniej dochodził do dobrych sytuacji, ale jeszcze ich nie wykorzystuje, co jest rezultatem długiego leczenia kontuzji, a potem rehabilitacji.

Lech atakował, ale Korona wyprowadzała groźne ataki. Brakowało jej dobrego rozegrania piłki w końcowych momentach akcji. Lech nie bawił się tym razem w rozgrywanie w szerz boiska, lecz próbował kierować prostopadłe piłki do ataku, często z pominięciem drugiej linii. Wiele takich podań zostało przechwyconych przez przeciwnika, dokładność ciągle nie jest mocną stroną Lecha. Murowaną stratą kończyły się wszystkie powietrzne pojedynki. Jeżeli nawet piłkarzowi Lecha udało się dosięgnąć piłki, to zadowalał się odbiciem jej w jakimkolwiek kierunku.

Gra była szybka, lecz chaotyczna. Lechowi tym razem dopisało szczęście. Trałka oddał strzał, po którym piłka z pomocą obrońcy Korony wtoczyła się do bramki. Po kilku minutach Vojo Ubiparip wykazał się przytomnością umysłu, wyprzedził obrońcę, przejął piłkę, wbił ją głową dobrami. Mecz był wyrównany, ale Lech miał w końcówce pierwszej połowy jeszcze jedną szansę bramkową. Jeszcze więcej ich było po przerwie. – Nie miałbym pretensji, gdyby Lech wykorzystał swoje dobre okazje. Straciliśmy jednak bramki, których tracić nie powinniśmy, dlatego przegraliśmy mecz – skomentował trener gości Sławomir Grzesik.

W drugiej połowie na bramkę Korony sunęły groźne ataki. Nie potrafili ich skutecznie wykończyć Ślusarski, Ubiparip, Lovrencsics. Gdyby Lech prezentował formę z ubiegłego sezonu, Korona wyjechałby z Poznania z wysoką porażką. Próbowała atakować, ale tylko raz była bliska celu, gdy zdecydowania zabrakło Michałowi Janocie, najlepszemu zawodnikowi w drużynie goście. Jacek Kiełb zaprezentował się z dobrej strony, przeprowadził kilka charakterystycznych dla siebie rajdów. – Nie był to piękny mecz, ale nie o to dziś chodziło. Po trudnym tygodniu piłkarze walczyli, strzelali bramki, żadnej nie stracili. To dopiero kroczek. Trzeba się zrehabilitować w Pucharze Polski i w lidze, żeby ludzie nadal na mecze Lecha przychodzili i dopingowali nas tak, jak dziś – mówił po meczu Mariusz Rumak.

Lech zagrał z Szymonem Pawłowski na pozycji rozgrywającego i z Hanalainenem jako defensywnym pomocnikiem. Ne lewej obronie, z powodu kontuzji defensorów, znów pokazał się Możdżeń. Nie zawiódł. Arboleda był tylko rezerwowym.

 

Lech Poznań – Korona Kielce 2:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Trałka (39), 2:0 Ubiparip (44)
Widzów: 24813
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)

Lech: Krzysztof Kotorowski – Mateusz Możdżen, Hubert Wołąkiewicz, Marcin Kamiński, Luis Henriquez – Łukasz Trałka – Gergo Lovrencsics (88. Szymon Drewniak), Szymon Pawłowski (85. Kamil Drygas), Kasper Hamalainen, Vojo Ubiparip – Łukasz Teodorczyk (46. Bartosz Ślusarski)

Korona: Wojciech Małecki – Paweł Golański (46. Radek Dejmek), Pavol Stano, Piotr Malarczyk, Kamil Sylwestrzak – Vlastimir Jovanović, Artur Lenartowski – Paweł Sobolewski, Michał Janota, Jacek Kiełb (63. Łukasz Sierpina) – Daniel Gołębiewski (74. Przemysław Trytko)

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny

Taktyczna innowacja się broni. Póki co

Nie udało się przywieźć zwycięstwa z Białegostoku, choć niewiele do niego brakowało – determinacji i trochę szczęścia. Strata punktów nie przełożyła się na sytuację w