Po meczu w Poznaniu przeciwko Bazylei czułem niedosyt. Mogliśmy dać z siebie więcej, nie darzyć rywala tak dużym respektem, pokazać to, co w rewanżu, gdy prowadziliśmy grę. Teraz się okaże, w którym miejscu jesteśmy, czy drużyna zrobiła postęp. Mecze w grupie będą miały inny charakter niż w sytuacji, gdy przegrywający odpada. Można więcej zaryzykować.
Karol Linetty to bardzo ważna część naszego zespołu. Gdyby pozostał, nasza sytuacja byłaby lepsza. Wzmocnienia są jednak niezbędne. Przydałby się rywal dla Douglasa i ktoś, kto wzmocni rywalizację w ataku. Macieja Gajosa chciałby mieć u siebie każdy ligowy trener. Liczę, że jeszcze w tym okienku uda się wzmocnić zespół. Taka jest potrzeba chwili.
Musimy się nauczyć tego, co źle nam wychodzi – gry na dwa fronty. Najważniejszy będzie każdy najbliższy meczy, w lidze lub w pucharach. Zawsze będziemy grać najmocniejszą jedenastką. Niektórzy zawodnicy wykazywali objawy zmęczenia. Nie tego się jednak najbardziej boję, ale kontuzji, które mogą nas osłabić. Wiadomo, jak twardo gra się w naszej lidze, a jesienią boiska będą coraz gorsze. Piłkarze dotychczas bardziej koncentrowali się na rywalu z wyższej półki, ale muszą się nauczyć koncentracji także w lidze. Za rok, gdy znów znajdziemy się w pucharach, wykorzystamy obecne doświadczenia.
Nie w każdym meczu będziemy grać tym samym stylem. Zastosujemy różne ustawienia taktyczne, zależnie od przeciwnika. Możemy prowadzić wysoki pressing, możemy czekać na to, co zrobi przeciwnik i spróbować go skontrować. Wszystkie polskie drużyny dobrze grają w defensywie. Trzeba znaleźć takie rozwiązanie taktyczne, które pozwoli strzelać bramki.



