Trzy gole Skórasia, jeden Johannssona, powrót Tymoteusza Klupsia, wygrana 4:0 z KKS Kalisz – to najważniejsze fakty dotyczące meczu sparingowego rozegranego przez Lecha w piątek, w przerwie na zgrupowania reprezentacji, na bocznym boisku stadionu przy ul. Bułgarskiej.

Trener Lecha tym razem ma do dyspozycji większą niż zwykle grupę piłkarzy, bo tylko kilku otrzymało powołania. Nie mógł jednak skorzystać z grupy ważnych dla drużyny graczy. Oprócz powołany do młodzieżówki Kamińskiego, Marchwińskiego i Szymczaka, do dorosłych reprezentacji Kwekweskiri’ego i Satki, w sparingu nie wzięli udziału wciąż kurujący się Ishak i Tiba oraz przebywający u rodziny w Hiszpanii Ramirez.

Mecz, z powodu epidemii, odbył się bez udziału mediów i trwał dwa razy po 40 minut. Jak wynika z relacji opublikowanej przez klubowy serwis, przewaga Lecha nad drugoligowcem była przez większość spotkania duża, van der Hart w pierwszej i Bednarek w drugiej połowie byli niemal bezrobotni. Skóraś zdobywał bramki w 11, 73 i 78 minucie z rzutu karnego, Johannsson w 18 minucie. Dwie asysty zaliczył Klupś.

Lech grał w składzie: Mickey van der Hart (41. Filip Bednarek) – Alan Czerwiński, Bartosz Salamon (41. Thomas Rogne), Antonio Milić, Tymoteusz Puchacz (68. Tymoteusz Klupś) – Michał Skóraś, Jesper Karlström (60. Krystian Palacz), Antoni Kozubal, Wasyl Kraweć – Jan Sýkora – Aron Johannsson.

Fot. lechpoznan.pl/Przemysław Szyszka

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Poznań uwierzył w Skorżę

Możemy żałować, że mecz Lecha z Wisłą Płock został zaplanowany na piątkowy późny wieczór. Widzów będzie mniej niż przyszłoby na stadion w sobotę lub niedzielę.

Na takiego Lecha czekaliśmy. Od lat

Przełom nie polega na odczarowaniu po sześciu latach Łazienkowskiej. Prawdziwa zmiana jest taka, że pojechał tam Lech, o którym mówiło się, że ma poważne szanse