Lech ma kadrę mocną jak nigdy. Przełoży się to na wyniki?

Chyba nigdy w Lechowej drużynie nie było tak wielu tak klasowych zawodników. Właśnie została skompletowana. Nie wszyscy pozyskani w ostatnim czasie zawodnicy będą mogli zagrać już w sobotę przeciwko Pogoni, ale potem trzeba się liczyć z dużą rywalizacją o miejsce w drużynie. Trener zapowiada szukanie nowych, trudniejszych rozwiązań taktycznych, urozmaicenia w ustawieniu i sposobie gry.

Po sprowadzeniu do Poznania chorwackiego napastnika Roko Baturiny trzeba było, ze względów proceduralnych, pozbyć się jednego ze zgłoszonych wcześniej do ligowych rozgrywek piłkarzy. Padło na Jana Sykorę, który od dawna nie potrafi pokazać, na co go stać. Zostanie wypożyczony do ligi czeskiej.

– Nie chciałem takiego ruchu. Wciąż widzę w tym zawodniku duży potencjał. Zadecydowały względy regulaminowe, potrzebne jest miejsce dla nowego napastnika. Analizując przeszłość stwierdziliśmy, że Ishak musiał opuścić 30 procent spotkań z powodu urazów. Potrzebna była przestrzeń dla innych zawodników. Nie możemy zostać z dwoma napastnikami, niezbędny był trzeci – tłumaczy Maciej Skorża.

Czeski skrzydłowy decyzję tę przyjął ze zrozumieniem. Wierzy, że dużo grając odbuduje się, wróci do Poznania z nową energię. Roko Baturina, zdaniem trenera, może podjąć rywalizację o miejsce w składzie. To innych typ napastnika niż pozostali. Jest młody, waleczny, silny fizycznie.

Pedro Rebocho, czwarty w drużynie Lecha Portugalczyk, znajdzie się w meczowej kadrze już na najbliższe spotkanie. Zrobił na trenerze duże wrażenie. – Mam apetyt na sprawdzenie w roli skrzydłowego – mówi Maciej Skorża, któremu podoba się dynamiczny, ofensywny styl gry nowego zawodnika. Trener określa go jako typowego Porugalczyka, ale z niemieckimi naleciałościami, dotyczącymi solidności, profesjonalizmu.

Adriel Ba Loua nie znajdzie się w kadrze na mecz z Pogonią. Nie ma go jeszcze w Poznaniu. W czwartek rozegrał mecz eliminacyjny z Lidze Konferencji. Jego Viktoria Pilzno przegrała wysoko i odpadła. Iworyjczyk, przebywając na boisku do 90 minuty, niczego nie zdziałał. Jest to zawodnik z dużym potencjałem, ale i niełatwym charakterem. Trochę przypomina Sadajewa, który też był indywidualistą, ale bardzo Lechowi pomógł w zdobyciu mistrzostwa Polski.

– Może nam dużo dać. Wiem, że niełatwo będzie go prowadzić. Duże wyzwanie przed nami, ale nie nastawiam się negatywnie. Zrobimy wszystko, by uzyskać jak najwięcej od tego zawodnika. Musi tylko zrozumieć, że jest częścią zespołu, elementem kolektywu. To on musi się do niego dostosować, a nie zespół do niego – komentuje Maciej Skorża.

Lech nie zabiega o nowego bramkarza. Maciej Skorża jest usatysfakcjonowany postawą van der Harta, który dał się pokonać tylko dwukrotnie z rzutów karnych. Poprawił wiele elementów w swej grze, podobnie jaki inni bramkarze. Wszyscy zrobili postępy. Nie ma wiec powodów zabiegać o nowych graczy na tej pozycji. Jak wiadomo, klub pokłada duże nadzieje w wypożyczonym do Stomilu Olsztyn Krzysztofie Bąkowskim. Po powrocie do Poznania ma wejść do Lechowej bramki na stałe.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Awans bez większego wysiłku

Skra Częstochowa jest zbyt słaba, by porywać się na próbę wyeliminowania Lecha z Pucharu Polski, zwłaszcza na jego terenie. Teoretyczni gospodarze, pozbawieni własnego obiektu i

Panowie, trenujcie rzuty karne!

Który Lech jest prawdziwy? Ten, który udanie rozpoczął sezon, potrafił odrabiać straty, gdy mecz się nie układał, strzelał gola za golem? Czy ten z Białegostoku,

Gen autodestrukcji

Nie mamy prawa traktować Lecha jako zdecydowanego faworyta w jakimkolwiek meczu, stawiać na niego, mieć gwarancję, że nie zawiedzie. Nigdy. Jeżeli nawet przeciwnik będzie tak