Ostatni mecz sezonu pokazał, jak dużo wysiłku to utrzymanie kosztowało. Mimo przedmeczowych deklaracji podopieczni Domana Leitgebera od początku spotkania nie mogli znaleźć właściwego rytmu gry i nie potrafili odskoczyć rywalowi na więcej jak dwie bramki.
Oba zespoły schodziły do szatni przy wyniku 13:12 dla miejscowych. Po zmianie stron inicjatywę przejęli doświadczeni goście. Duża w tym zasługa bramkarza Macieja Pieńczewskiego, który tego dnia miał być po prostu klasą samą dla siebie. Poznaniacy nie potrafili go pokonać ani z rzutów karnych, ani w sytuacjach sam na sam. Gdy w 52 minucie zawodnicy z Kaszub prowadzili 26:21 wydawało się, że emocji już nie będzie. Czerwono-czarni jeszcze raz, ostatni już w tym sezonie zerwali się do pogoni za przeciwnikiem i na dwie minuty przed ostatnią syreną było już tylko 29:28 dla przyjezdnych. Dwie bramki z rzędu najskuteczniejszego tego dnia Ireneusza Żaka ustaliły wynik meczu na 32:28 dla Sokoła.
Bramki dla MKsu zdobyli:
B.Badowski, D.Zarzycki, M.Tokaj 6, D.Komisarek i D.Bartłomiejczyk po 5, K.Martyński 3, J.Kasperczak 3, B.Przedpełski i Ł.Niedzielak po 2, P.Maćkowiak, J.Pochopień po 1, W.Leder, A.Żochowski
fot. E. Skowron



