Kłopot bogactwa trenera Lecha

Nikt nie przewidzi składu Kolejorza na mecz w Kielcach. Trener nie ukrywa, że ma szeroką i wyrównaną kadrę, a kłopot bogactwa to fajne uczucie. Trzeba jednak podjąć trafne decyzje, bo spotkanie przeciwko Koronie spacerkiem nie będzie, trzy punkty są niezbędne, by zapewnić sobie minimum czwarte miejsce pozwalające rozegrać u siebie większość spotkań.

Korona Kielce to ostatni w sezonie przeciwnik Lech z tzw. niższej półki. Potem będzie się już mierzył z zespołami z górnej połówki tabeli, ma też przed sobą półfinał Pucharu Polski i ewentualny finał. Przez cały sezon Lech gorzej sobie radził z ligową czołówką, drużyny słabsze były w jego zasięgu. Problem tylko w tym, że po przymusowej przerwie Korona gra dużo lepiej niż dotychczas, zdobyła tyle samo punktów, co Lech.

Jakie są jej mocne strony? – Prezentuje się solidnie, gra agresywnie, piłkarze mają siłę fizyczną, potrafią przy tym grać w piłkę, strzelać bramki. Nastawieni są ofensywnie, wychodzą na przeciwnika odważnie, stosują pressing – wylicza trener Dariusz Żuraw. Nie zdradza, jakie są słabości tego zespołu, które chce wykorzystać, by przywieźć z Kielc trzy punkty. Podczas piątkowego treningu Lech ćwiczył warianty przygotowane na niedzielny mecz.

W składzie Lecha jest tylko kilku pewniaków na ten mecz. Van der Hart, Butko, Satka, Tiba, Jóźwiak, być może Ramirez i Gytkjaer. Reszta to niewiadoma. Rogne czy Crnomarković? Kostewycz czy Puchacz na lewej obronie? Ostatnio grał ten drugi, bo „Kosta” musiał odpocząć, i spisywał się lepiej niż jako skrzydłowy. Obaj piłkarze mają występować na zmianę, by nie skumulowało się zmęczenie. Robert Gumny nie ma jeszcze sił na pełny mecz.

Muhar jest silniejszy fizycznie niż Moder, co jest atutem w meczu przeciwko osiłkom z Kielc. Jest przy tym mniej kreatywny i popełnia brzemienne w skutki błędy, każde jego wejście grozi kartką. Może na boisku powinni znaleźć się obaj? Ale co wówczas z Tibą, z Ramirezem? Trener ma o czym myśleć. Gytkjaer doczekał się niespodziewanego rywala do miejsca w składzie w osobie Żamaletdinowa. Być może odpoczynek przyda się Kamińskiemu. Trener nie wyklucza, że w którymś z najbliższych spotkań postawi na Skórasia. A co z Marchwińskim, Letniowskim? Dariusz Żuraw ubolewa, że w polskiej lidze nie można dokonać pięciu zmian.

Wszyscy piłkarze przydadzą się w dalszej części sezonu, gdy trzeba będzie rozgrywać po trzy spotkania w tygodniu, a mogą zdarzyć się urazy i dyskwalifikacje kartkowe. Terminarz zostanie ustalony dopiero w niedzielę przed godz. 20, po ostatnim gwizdku sędziego w tej kolejce. Lech, zależnie od wyników wszystkich spotkań, może zająć miejsce 3. lub 4., ale może też wypaść z czwórki. Można się zastanawiać, czy pozycja nr 4 nie okaże się korzystniejszą niż nr 3. Nikt jednak spekulować, układać wynikami terminarza nie będzie. – Trzeba liczyć na siebie, na sobie się skupić. Weźmiemy to, co będzie – podsumowuje trener Żuraw

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Osłabiony Lech postawi się Rangersom?

Poważne problemy trenera Żurawia. Posypała mu się drużyna przed meczem z Rangersami. Do Glasgow nie polecieli Butko, Crnomarković, Kamiński i Tiba. Stratę dwóch pierwszych można

Zasłużona porażka Warty

Niewiele do powiedzenie mieli Zieloni w meczu przeciwko Górnikowi Zabrze. Goście byli w Grodzisku dużo lepiej zorganizowani, do tego nastawili się ofensywnie. Byli jednak bardzo