W niedzielę, w ostatnim meczu ligowym przed rewanżem z Estończykami trener Mariusz Rumak radykalnie przemeblował skład, wpuszczając na boisko pięciu nowych graczy. To wystarczyło, by wysoko wygrać z Piastem. Natomiast Kalju Nomme w ligowym spotkaniu zagrało w niemal identycznym składzie, jak w meczu przeciwko Lechowi.
Na mogącym pomieścić 2 tysiące widzów lekkoatletycznym stadionie w Sillamae, mieście liczącym 17 tysięcy mieszkańców, zjawiło się 210 widzów. Taka frekwencja to w Estonii norma. Czwartkowe spotkanie w Poznaniu (godzina 19) będzie dla piłkarzy Kalju Nomme wyjątkowe. Prawdopodobnie każdy z nich zagra przy najliczniejszej w swym życiu publiczności. Zapowiadany upał da się we znaki Estończykom, ale w tej drużynie grają piłkarze także z innych krajów, m.in. Brazylii, Włoch, Francji, Japonii.



