Grzegorz Szulczyński, szef opiekunów boisk w Lechu jest dobrej myśli – piłkarze zagrają w niedzielę na bardzo dobrym boisku, trawa powinna się w nowych warunkach zaaklimatyzować. Greenkeeperom Lecha sen jednak z oczu spędza perspektywa opadów śniegu. Takie zjawisko nigdy pozytywnie nie wpływa na nawierzchnię. Nawet dla trawy dobrze ukorzenionej mecz rozgrywany na zaśnieżonym boisku to poważna próba wytrzymałości.
Przewieziona na Bułgarską w rolkach murawa ma 3 cm grubości. Powinno to wystarczyć, by boisko w dobrym stanie wytrzymało co najmniej do lata. – Trawa jest wzmocniona siatką, obydwa rozegrane jeszcze w tym roku mecze nie powinny jej zagrozić. Najtrudniejszy będzie jednak początek rozgrywek przyszłorocznych. Zapowiada się, że prawdziwa zima teraz odpuści, ma przyjść dopiero w lutym. Oby nie – mówi Grzegorz Szulczyński.



