Przed trudnym zadaniem staje Lech. Zagra z Widzewem punktującym zdecydowanie poniżej własnego potencjału i wartości zawodników, chcącym szybko wygrzebać się ze strefy spadkowej, prowadzonym od niewielu godzin przez trenera dobrze znającego ekstraklasę. Z powodu nadmiaru kartek nie mogą grać Milić i Kozubal. Defensora łatwiej będzie zastąpić niż pomocnika, bo kontuzjowany jest też Jagiełło, Murawskiego nie ma prawie już od roku. Cała nadzieja w Rodriguezie. W odwodzie są też Thordarson i Ouma, na którego odpowiedzialności lepiej nie polegać.
Nowym trenerem Widzewa został Aleksandar Vuković. Niels Frederiksen pamięta go z meczów z prowadzonym przez niego Piastem i wie, że jego drużynie trudno strzela się bramkę, a zwycięstwo w meczu dającym mistrzostwo Polski przyszło z wielkim trudem. Trener Lecha przypomina ostatni mecz, gdy Widzew też miał nowego trenera, ale punkty stracił. Nowy szkoleniowiec niewiele może wnieść w krótkim czasie, daje jednak drużynie dużo energii. Lechowi nie powinno to zaszkodzić. Jak twierdzi Frederiksen, jego piłkarze wiedzą, czego mogą się spodziewać i jak mają zagrać. Widzew odpadł z Pucharu Polski we wtorek, miał więc dzień dłużej odpoczynku. Strata sił w dogrywce i rzutach karnych nie powinna mieć znaczenia.
Nowy właściciel Widzewa wydał ogromne sumy na nowych zawodników. Efektów to nie przyniosło, wprost przeciwnie – im więcej przychodziło kupionych za miliony zawodników, tym bardziej w tabeli zespół się obsuwał. Aktualnie jest w strefie spadkowej, a za tydzień wybiera się do Gdyni na mecz o 6 punktów, więc zrobi wszystko, by Lecha pokonać. Pomoże mu w tym publiczność, która jak zwykle szczelnie wypełni widownię. Zapowiadają się więc nie byle jakie emocje, bo Lech nie wybiera się do Łodzi po porażkę. Po odpadnięciu z Pucharu Polski, gdy nie sprostał Górnikowi, zechce się za wszelką cenę zrehabilitować w lidze.
Frederiksen się zastanawia, czy przed meczem pucharowym nie przeprowadził zbyt mało zmian. Jego piłkarze grają co trzy dni, a starcie z Rakowem kosztowało ich niemało zdrowia, także psychicznego. Radość po pięknym zwycięstwie była wielka, trudno było zachować energię na mecz środowy, postawić trudne warunki Górnikowi. Lechici byli osowiali, pozbawieni dynamiki i dokładności. Teraz ma być zupełnie inaczej, a trener zapowiada zmiany w składzie. Być może sięgnie po zawodników rzadziej grających – Thordarsona, Ismaheela, szukającego formy Walemarka. Z pewnością nie zrezygnuje z Rodrigueza i Ishaka. Wszystko inne jest niewiadomą, także zestawienie defensywy. Występ Mońki wydaje się pewny, być może partnerował mu będzie Douglas. Na bocznej obronie możliwy jest każdy układ.
Widzew raczej nie zaatakuje frontalnie, dużą liczbą zawodników, bojąc się ofensywnej siły Lecha. Będzie chciał narzucić warunki, ale i ustrzec się straty bramki. Lech jak zwykle zastosuje pressing próbując jak najszybciej odzyskiwać piłkę, wykorzystywać umiejętności swych zawodników, ale na własnej połowie ma ustawić się kompaktowo, grać uważnie. Żadna z drużyn nie zamierza kurczowo się bronić, więc zapowiada się mecz otwarty, atrakcyjny w odbiorze, z twardymi pojedynkami i walką o tzw. drugą piłkę. Do tego wyrównany, choć ekipa ze ścisłej czołówki tabeli zmierzy się z przedostatnią. Początek w sobotę o 20.15.


