Portugalska jakość Lecha

Lech na Białorusi grał dużo lepiej niż w Armenii, szczególnie w pierwszej połowie, można więc było mieć nadzieję na dobry wynik. Gytkjaer trafił nawet piłką w słupek. Po przerwie, za sprawą beznadziejnej obrony, Kolejorz łatwo stracił gola. Szło mu coraz gorzej, więc wydawało się, że nie stać go na wyrównanie. Od czego jednak portugalskie nabytki. Błysk klasy Tiby i Amarala wystarczył do zdobycia gola dającego duże szanse na awans. Kolejna bramka w końcówce.