Nicklas Bartkroth wrócił do Szwecji. Na zawsze
Lech wydał na jego sprowadzenie równowartość prawie trzech milionów złotych, a korzyść z niego była żadna. Szwedzki skrzydłowy błysnął tylko w kilku sparingach. Nie zagrał żadnego dobrego meczu o punkty. Nie zdobył ani jednej bramki. To był klasyczny niewypał transferowy. Dobra wiadomość – odchodzi z Lecha. Zła wiadomość – kadra jeszcze bardziej stopniała.
Uziemiony Kolejorz
Historia się powtarza. Podobnie jak trzy lata temu w fazie grupowej Ligi Europy, Lech nie mógł wylecieć samolotem na mecz. Zawiódł przewoźnik, który nie wywiązał się z umowy. Samolot mający zabrać na pokład ekipę Kolejorza i zawieźć ją do stolicy Armenii, na Ławicę nie dotarł. Lot się więc znacznie opóźnił, a mecz zaplanowano na czwartkowe popołudnie.