Falstart, który niczego nie zmienia

Największą złość możemy mieć nie do piłkarzy, nie do trenera, ale do siebie. Za naiwność. Dusza kibica zawsze wygra ze zdrowym rozsądkiem i umiejętnością trzeźwego osądu. Niby dlaczego grający w identycznym składzie jak jesienią, kierowany przez tego samego trenera zespół miałby nagle zamienić się w maszynkę do wygrywania? Nie zamienił się. Wciąż jest tą samą, apatyczną, pozbawioną kreatywności grupą zawodników, a my wciąż takimi samymi, mocno rozczarowanymi kibicami.