Lech za mocny, by przegrać, ale za słaby, by wygrać

Na przełamanie ofensywnej niemocy Lecha, trwającej już cztery miesiące, trzeba poczekać co najmniej do lutego. Kolejorz nie grał źle w Lubinie. Twardo postawił się będącemu na fali Zagłębiu. Zneutralizował strzelającego gola za golem Świerczoka. Gdyby miał zawodników potrafiących zdobywać bramki, wygrałby ten mecz, bo był aktywny w ataku, miał swoje okazje. Jeśli siła ofensywna zespołu zimą nie zwiększy się, sezon trzeba spisać na straty.

Wyjazdowy przełom czy ciąg dalszy marazmu?

To będzie ostatnia w tym roku szansa przełamania fatalnej wyjazdowej serii Lecha. Nie potrafi wygrać poza Bułgarską od czterech miesięcy, czyli od sierpniowego spotkania w Niecieczy przeciwko Termalice. Z mniej błahych przyczyn pracę w tym sezonie straciło już 10 trenerów ekstraklasy. Bjelicy to nie grozi, mimo iż coraz trudniej uwierzyć w jego zapewnienia, że drużyna gra bardzo dobrze i ciężko pracuje, a brakuje jej tylko skuteczności.

Tragedia Makuszewskiego. Kiedy go odzyskamy?

Fatalna kontuzja Macieja Makuszewskiego zrobiła wrażenie nie tylko na kibicach Lecha. Wstrząśnięte jest całe piłkarskie środowisko, bo skrzydłowy był pewniakiem do gry w reprezentacji na Mistrzostwach Świata, z szansami nawet na występy w pierwszym składzie. Fantastyczny, obfitujący w sukcesy okres został brutalnie przerwany. „Maki” miał ogromnego pecha, wystarczyło źle postawić stopę na murawie, by stracić najważniejszy w karierze moment.