Duch drużyny wrócił, ale przyszłość Lecha wciąż jest niewiadomą

Nie wiemy, jak drużyna pokaże się nam w następnych meczach. Nie mamy też pojęcia, jak by się spisywała, gdyby nie grała dwóch pod rząd trudnych meczów na obcym terenie, gdzie główną uwagę trzeba było poświęcać obronie. I we Florencji, i w Warszawie zmartwieniem trenera i piłkarzy nie było prowadzenie gry, odrabianie strat. Wystarczyło martwić się o utrzymanie korzystnego wyniku. Odnowiona mentalnie drużyna poradziła z tym sobie bardzo dobrze.