Piłkarze i kibice triumfują. Czy to początek budowy Wielkiego Lecha?

Nie ma co ukrywać – nie wierzyłem w ten sukces, nie wierzyłem w tę drużynę. Byłem wśród tych rozgoryczonych kolejnymi niepowodzeniami, którzy z potrzeby serca krytykują klub, z którym się utożsamiają. Trudno zresztą było o racjonalne przesłanki przemawiające za tak nieprawdopodobną metamorfozą. Dopiero pod koniec sezonu można było odnieść wrażenie, że klub pozbył się swych zagubionych, stłamszonych piłkarzy i zastąpił ich innymi.