Bramkarzy nam obrodziło
Bez trenera Mariusza Rumaka, przebywającego w Szwajcarii na sesji wyjazdowej szkoły trenerskiej PZPN, ale za to z czterema bramkarzami trenował po powrocie z Warszawy zespół Lecha. Gdyby w klubowej kadrze było tylu samo klasowych napastników, nie trzeba byłoby przed każdym meczem modlić się łaskę skuteczności dla Łukasza Teodorczyka.
Marian Kaczmarek, były piłkarz Lecha: Marnowany potencjał
Oglądał pan mecz z Legią?
– Oczywiście, staram się oglądać wszystkie mecze mojego Kolejorza, więc tak ważnego wydarzenia nie mogłem przegapić. Tym bardziej, że nadzieje były duże. Zapowiadało się, że Lech wreszcie wygra w Warszawie i utrze nosa zarozumialcom z Łazienkowskiej.
Czego zabrakło, by to osiągnąć?
– Przede wszystkim skuteczności, bo okazji bramkowych w drugiej połowie nie brakowało. Taki napastnik, jak Teodorczyk powinien był wykorzystać co najmniej jedną. Gdyby wiedział, jak strzelać bramki, Lech by ten mecz wygrał. O wiele groźniejszy był Szymon Pawłowski, ale on strzelał głównie z daleka, zza pola karnego, a wtedy zaskoczyć bramkarza jest trudniej. Poza tym drużyna walcząca o tytuł nie może mieć tak słabej obrony.