Wymęczone punkty Lecha

Pierwsza przeszkoda pokonana. Lech rozprawił się ze Śląskiem Wrocław 2:1, ale łatwo mu to nie przyszło. Klub o „prawdopodobnie najlepszym składzie w Polsce” długo nie radził sobie z przeciwnikiem osłabionym, ledwo w tym sezonie wiążącym koniec końcem. Gdyby nie fenomenalny strzał Łukasza Teodorczyka, nie byłoby zwycięstwa, pozostałby niesmak, na Kolejorza spadłaby krytyka.

Trener Mariusz Rumak zaskoczył nie tyle przeciwnika, co kibiców swojej drużyny zostawiając na ławce rezerwowych Łukasza Teodorczyka, kierując na pozycję napastnika Kaspera Hamalainena. Od pierwszych minut mecz toczył się z przewagą Lecha konstruującego ataki skrzydłami. Gol padł szybko, po stałym fragmencie gry. Szarżujący prawym skrzydłem Szymon Pawłowski został zatrzymany faulem tuż przed polem karnym. Lech egzekwował „krótki” róg. Po bardzo dobrym dośrodkowaniu Douglasa piłka trafiła do Hamalainena, a ten zachował się jak rasowy napastnik strzelając gola głową, po koźle.

Można było iść za ciosem, wykorzystać osłabienie personalne przeciwnika. Śląsk szybko się jednak ogarnął, zaatakował, zamykał Lecha na jego połowie. Miał być pressing w wykonaniu Lecha, odbieranie rywalowi piłki i wyprowadzanie szybkich ataków. Była nieporadność, Karol Linetty i Daylon Claasen, czyli zawodnicy odpowiedzialni za konstruowanie akcji, bili rekordy w niecelnych podaniach, głupich stratach. Po nich trzeba się było ratować faulami. Po jednym z nich piłka została wrzucona w pole karne Lecha, który ma teraz wprawdzie licznych obrońców, ale nijak nie przekłada się to na defensywną jakość. W zamieszaniu podbramkowym padł gol dla Śląska.

W sektorze gości, mieniącym się na zielono i malinowo, wybuchła radość, odpalano petardy hukowe, których kibice innych klubów od dawna nie stosują. Śląsk poczuł się pewniej, starał się atakować, a Lech zgubił koncept. Nadal „podziwialiśmy” festiwal bezradności, nieporozumień, strat. Piłkarzy tłumaczy jakość murawy. Była zielona, ładnie wyglądała, ale rozjeżdżała się pod nogami piłkarzy, nie trzymała się podłoża, bo nie miała szans się ukorzenić. Do poziomu meczu dostroił się sędzia. Pan Pskit przerywał akcje pod byle pretekstem, szastał żółtymi kartkami, na szczęście dwukrotnie nie ukarał tego samego zawodnika Lecha. Taka postawa była niezrozumiała, bo obie drużyny starały się grać fair, nie było złośliwości i brutalności. Efekt niekompetencji arbitra – w następnym meczu nie zagra trzech wykartkowanych piłkarzy z pierwszego składu Lecha.

Mimo tych wszystkich mankamentów gra była żywa, akcje przenosiły spod bramki pod bramkę. Lech atakował, seriami bił rzuty rożne, ale nie potrafił tego niestety zdyskontować. Śląsk pokazał się jako drużyna groźna, szczególnie przy stałych fragmentach gry. W kilku momentach Lechowi dopisało szczęście, jednak stworzył dużo więcej dobrych okazji bramkowych niż rywal. Gola nie zdobył po którejś z akcji z udziałem Pawłowskiego, Lovrencsicsa, czy Hamalainena, ale po indywidualnym popisie Teodorczyka, który wszedł w drugiej połowie zastępując słabego Claasena. Oddał fantastyczny strzał sprzed pola karnego, po którym piłka, mimo rozpaczliwej obrony bramkarza, zatrzymała się w siatce.

Ostatnie minuty były nerwowe. Śląsk dążył do wyrównania, Lech wyprowadzał kontry. Oddawał po nich anemiczne lub niecelne strzały, tracił piłkę narażając się na kolejne akcje gości. Szczęśliwie dowiózł zwycięstwo do końca, pozostawiając Śląsk w marazmie i dając sobie nadzieje na dobrą wiosnę i jeszcze ciekawsze lato.

Lech Poznań – Śląsk Wrocław 2:1

Bramki: 1:0 Hamalainen (12), 1:1 Paixao (28), 2:1 Teodorczyk (70)

Widzów: 20 347

Sędzia: Paweł Pskit (Łódź)

Żółte kartki: Linetty, Kędziora, Claasen, Douglas, Teodorczyk – Gavish, Hateley, Kokoszka

Lech: Maciej Gostomski – Tomasz Kędziora, Hubert Wołąkiewicz, Marcin Kamiński, Barry Douglas – Łukasz Trałka, Karol Linetty – Szymon Pawłowski (89. Mateusz Możdżeń), Daylon Claasen (62. Łukasz Teodorczyk), Gergo Lovrencsics – Kasper Hamalainen (90. Dawid Kownacki)

Śląsk: Marian Kelemen – Tadeusz Socha (89. Lubos Adamec), Rafał Grodzicki, Oded Gavish, Krzysztof Ostrowski (75. Sebino Plaku) – Tom Hateley (84. Paweł Zieliński), Adam Kokoszka – Sylwester Patejuk, Sebastian Mila, Dudu Paraiba – Marco Paixao.

Zdjęcia – Patryk Pindral

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny