Kibice wrzucali kapsle do urn stojących przy wejściu na stadion podczas trzech meczów: przeciwko Zawiszy Bydgoszcz, Wiśle Kraków (w Pucharze Polski), GKS Bełchatów. Co ciekawe, wszystkie mecze były zwycięskie, te ligowe w obu przypadkach kończyły się pogromem. Udało się nawet przełamać fatum i wygrać po 16 latach z Bełchatowem, a niejeden kibic widzi w tym magiczny wpływ kapsli Lech Pils.
Dodatkową nagrodę – 5 tysięcy zł – otrzyma sekcja lub fan klub, które pozyskają najwięcej kapsli. Najbliżej premii jest obecnie FC Oborniki, ale może się to jeszcze zmienić, bo konkurencja jest duża. W wielkopolskich miastach kapsle można deponować w wytypowanych sklepach prowadzących sprzedaż Lech Pils. Jest ich 150.
Najbliższy mecz, po zakończeniu przerwy na reprezentację, Lech rozegra w Kielcach. Potem jednak przed nim dwa ciekawe mecze na INEA Stadionie. Najpierw w lidze przeciwko rewelacyjnie grającemu Górnikowi Łęczna, a po czterech dniach w Pucharze Polski przeciwko Jagiellonii. Realne są obawy, że wojewoda Piotr Florek znów zamknie nam stadion, bo w państwie, gdzie prawo jest naginane do potrzeb rządzących, może sobie na taki bezsensowny krok pozwolić. To jednak nie przerwie akcji. Kibice z pewnością obejrzą mecz przed stadionem. Właśnie tam staną urny.



