Strata punktów nie wchodzi w rachubę

Pierwsze minuty meczu z Piastem mają przekonać kibiców, że warto wierzyć w Lecha, że wpadka w Szczecinie była bolesna, ale nie zmieniła celów drużyny. – Nie jest łatwo poradzić sobie z taką klęską, ale takie mecze się zdarzają i trzeba z tym żyć – powiedział Krzysztof Kotorowski, który wziął udział w przedmeczowej konferencji prasowej. I jemu dwukrotnie zdarzało się przegrać z Lechem 1:5 – w Płocku i w Krakowie.

Kolejorz przeżywa kiepskie dni. Na piłkarzy i trenera spadła lawina krytyki, nawet oficjalny i „dumny” sponsor Lecha, prezes firmy STS pozwolił sobie na stwierdzenie, które co najmniej dziwi. Porównał poznański klub do Manchesteru United. Umieścił w serwisie społecznościowym wpis, iż obie drużyny mają niezłych piłkarzy, ale trenerów… słabych. – Każdy ma prawo do krytyki, szczególnie po takim meczu. Prezes dzwonił do mnie i wszystko wyjaśnił – skomentował to trener Lecha.

Żaden z pięciu goli straconych w Szczecinie nie obciąża Macieja Gostomskiego, więc zmiana w bramce Lecha mało jest prawdopodobna, mimo obecności „Kotora” na konferencji prasowej. Z pewnością nastąpią one na innych pozycjach. Huberta Wołąkiewicza, głównego sprawcę szczecińskiego nieszczęścia, na domiar złego wykartkowanego, prawdopodobnie zastąpi Manuel Arboleda. Nie można jednak wykluczyć, że niezbyt duża klasa przeciwnika skłoni trenera Mariusza Rumaka do postawienia na młodego Janka Bednarka. Zadebiutował on w ekstraklasie w wyjazdowym meczu z tym samym Piastem. Paulus Arajuuri ciągle nie jest w pełni zdrowy.

Na bokach obrony powinni zagrać Mateusz Możdżen i Barry Douglas. W środkowej linii pokażą się Trałka i Linetty, na „dziesiątce” Kasper Hamalainen, a na „dziewiątce” Łukasz Teodorczyk. Na skrzydła trener pośle Lovrencsicsa i Pawłowskiego. Na pozycji rozgrywającego kompletnie się nie sprawdził Daylon Claaasen – był w Szczecinie jeszcze większą pomyłką niż Hamalainen wystawiony w ataku. Fin w pierwszej połowie miał tylko 13 kontaktów z piłką, co dowodzi, że takie zestawienie drużyny nie sprawdza się. Claasen odpowiada jednak obecnemu stylowi gry Lecha, czego nie można powiedzieć o Semirze Stliciu.

Bośniak chciał wrócić do Lecha, jak zdradził prezes Karol Klimczak, ale nie był tu potrzebny, bo teraz drużyna gra inaczej. Musiał szukać szczęścia w słabszej, nie grającej tak szybko i nowocześnie, pogrążonej w kryzysie finansowym Wiśle. Pod koniec sezonu przekonamy się, gdzie mają większe doświadczenie i lepiej się znają na budowaniu i prowadzeniu drużyny – w Krakowie czy w Poznaniu.

Mimo wszystko Lech jest tak podrażniony, że Piast Gliwice wydaje się stać na straconej pozycji. Nikt mu nie daje szans na osiągnięcie korzystnego wyniku przy Bułgarskiej. To jedna z drużyn, z którymi Lech lubi i potrafi grać. Piast jest wymarzonym rywalem dla zespołu chcącego zmyć hańbę, poprawić nastrój kibicom i atmosferę wokół klubu, nastrzelać trochę bramek i przekonać opinię publiczną, że wszystko wraca do normy. Na inne rozstrzygnięcie niż zwycięstwo Lech nie może sobie pozwolić. To samo jednak mówiliśmy przed innymi, łatwymi – wydawałoby się – meczami…

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny