W pierwszym, sobotnim meczu, po trzech kwartach, DSW Waterpolo Poznań ogrywało w Warszawie Legię 11:3. Pod koniec tej tercji nastąpiły wydarzenia, po których klub z Poznania złożył oficjalny protest. Powiadomił o tym prezesa Polskiego Związku Pływackiego, przewodniczącego technicznego Komitetu Piłki Wodnej, władze klubów ligowych, dyrektora Wydziału Sportu poznańskiego Urzędu Miasta. Do trzeciej kwarty – czytamy w oświadczeniu – spotkanie przebiegało bez większych zakłóceń. Wydarzyło się tylko kilka błędów sędziowskich, a trener Legii, Donat Oleksow zachowywał się prowokująco i niesportowo, za co otrzymał żółtą kartkę.
Pod koniec trzeciej kwarty, jak twierdzą przedstawiciele poznańskiego klubu, jeden z zawodników Legii sugerował ciężką kontuzję spowodowaną domniemanym uderzeniem przez przeciwnika. Gra toczyła się w innej części basenu, nikt tego zdarzenia nie widział, ale sędzia główny ukarał zawodnika gości Tomasza Różyckiego wykluczeniem z meczu (bez prawa zmiany) oraz z dwóch kolejnych spotkań. Rzekomo poturbowany zawodnik Legii brał udział w drugim meczu tych drużyn, nie widać było u niego żadnych obrażeń. Ten drugi mecz osłabiona poznańska drużyna przegrała 9:11. Pierwszy wygrała 14:10.
Przedstawiciele poznańskiego klubu twierdzą, że sędzia nie mógł ukarać Tomasza Różyckiego za faul, którego nikt nie widział, poza tym nałożył na zawodnika nieregulaminową karę nie pozwalając mu wystąpić w kolejnym spotkaniu. Co ciekawe – nie tylko w futbolu Legii zarzuca się uprzywilejowaną pozycję w polskim sporcie, korzystanie ze specjalnych praw:
– Całe zajście i nasz protest mogą zostać przysłowiowo „zamiecione pod dywan” ze względu na powiązania rodzinne władz Komitetu Technicznego Piłki Wodnej z drużyną Legii Warszawa (syn przewodniczącego KTPW jest zawodnikiem Legii Warszawa) – czytamy w oświadczeniu Klubu Sportowego Waterpolo Poznań.



