Otóż najlepszym pomocnikiem ligi został wybrany został Rafał Murawski. Aż trudno uwierzyć w to, jak łatwo został spławiony z Lecha w celu zbilansowania wynagrodzeń dla piłkarzy. Dzisiaj możemy tego żałować patrząc, jak gra Rafał w Pogoni i na to, jak gra Lech pod nowym kierownictwem w drugiej linii. Żeby jeszcze bardziej bolała ta bezmyślna decyzja zarządu i marionetkowego trenera trzeba dodać, że Murawski zajął drugie miejsce w klasyfikacji na piłkarza sezonu za Nemanją Nikoliciem.
No właśnie – Nikoliciem. To właśnie tego piłkarza nie zaakceptował do Lecha słynny tajemniczy komitet transferowy kierowany przez wybitnego znawcę piłkarskich talentów młodego wiceprezesa klubu Piotra R. Tenże wiceprezes obwieścił w studio Canal+, że miał na oku lepszych zawodników. I tak Nikolić poszedł grać do Legii, a w Lechu wylądował Thomalla. Efekty tej decyzji znamy doskonale. Z jednej strony Legia z mistrzostwem kraju i super snajperem w składzie, z drugiej zaś Lech na 7 miejscu i nadzieją, że może ktoś kupi Thomallę.
Dzisiaj już rozpędza się PR-owska machina Lecha nakręcając spiralę informacji o nowych wzmocnieniach. Trzeba tylko zwrócić uwagę na fakt, że szansę gry w Lechu dostają piłkarze, za których nie trzeba płacić. To pozwala domniemywać, że ofensywa Lecha w okienku transferowym będzie przypominać polowanie emeryta na promocję i wyprzedaże towarów o obniżonej wartości w jakimś dyskoncie. Tak więc przyszłoroczna Gala Ekstraklasy znowu może Lecha ominąć.



