Puchar Davisa – Polska pokonała Hongkong 4:0

Polscy tenisiści pokonali drużynę Hongkongu 4:0 w spotkaniu o Puchar Davisa w Kalisz Arenie. Decydujący o zwycięstwie punkt zdobyli w sobotnim deblu Szymon Walków i Jan Zieliński, a wynik ustalił 16-letni Maks Kaśnikowski. Wszyscy debiutowali w reprezentacji Imprezę rozegrano bez udziału publiczności.

Decyzję o rozegraniu meczu bez udziału widowni podjął – w związku z dynamiczną sytuacją w kraju, związaną z potencjalnym zagrożeniem epidemiologicznym – Polski Związek Tenisowy w porozumieniu z władzami Miasta Kalisza, Wojewodą Wielkopolskim oraz Ministerstwem Sportu.

W pierwszym sobotnim meczu Walków i Zieliński wygrali z parą Ching Lam i Pak Long Yeung 6:3, 6:7 (6-8), 6:3.

– Przez półtora seta kontrolowaliśmy to, co się działo na korcie. Mieliśmy swoje okazje, ale nie wykorzystaliśmy ich i to się zemściło. Były nerwy na nasze życzenie. Musieliśmy po pewnym kryzysie wrócić na kort i zagrać dobry tenis w trzecim secie. Debel jest tak naprawdę grą taktyczną, schematyczną, ważne jest, żeby partnerzy się dobrze znali. Dlatego w ostatnich tygodniach połączyliśmy siły, wygraliśmy dwa turnieje ITF i byłoby super, gdybyśmy to mogli kontynuować – powiedział Szymon Walków.

– Sztuką jest wygrać, kiedy nie idzie. Bo kiedy wszystko się dobrze układa, wtedy każdy jest mądry, umie grać w tenisa. A w trudnym meczu jeśli nie wykorzystujesz sytuacji, musisz szybko wyczyścić głowę. Sztuką jest się pozbierać – dodał Zieliński.

Po południu rozegrano jeszcze jeden mecz, w którym debiutujący w reprezentacji 16-letni Maks Kaśnikowski (zastąpił w ostatniej chwili kontuzjowanego Daniela Michalskiego) okazał się lepszy od 19-letniego WaiYu Kaia 1:6, 6:2, 10-3.

– To już trzeci w tym roku wygrany przeze mnie mecz, który rozpocząłem od przegranego seta 1:6. To tylko pokazuje, że w tenisie trzeba walczyć do końca, każda piłka jest ważna. Cieszę się, że udało mi się wygrać w debiucie w reprezentacji. Zabawne, że dzisiaj śniło mi się, że nie wyjdę na mecz przez kontuzję, ale na szczęście się to nie sprawdziło. Na pewno muszę popracować nad tymi początkami meczów, bo trzeba od początku wygrywać pierwsze sety – powiedział Kaśnikowski.

– Lubię powiedzenie, że zawodnik w Davis Cupie wychodzi na kort jako chłopiec, a schodzi z niego jako mężczyzna. Na poziom tenisa seniorskiego przechodzi się miesiące albo lata. Maks po przegraniu pierwszego seta zrobił wielki krok. Podniósł poprzeczkę rywalowi, cieszę się, że mogłem siedzieć na ławce i go dopingować. Myślę, że to będzie jeden z naszych najlepszych zawodników w najbliższych latach – ocenił kapitan reprezentacji Mariusz Fyrstenberg.

Zwycięstwo Polaków oznacza, że wystąpią we wrześniu w Grupie Światowej II i będą walczyć wówczas o awans do przyszłorocznych baraży o miejsce w Grupie Światowej I, stanowiącej bezpośrednie zaplecze elity rywalizującej o Puchar Davisa w turnieju finałowym.

– Patrząc wstecz o jakieś 20 lat, to widać, że nie mieliśmy tylu fajnych zawodników z takim potencjałem w tylu kategoriach wiekowych. Musimy to wykorzystać, coś dobrego dzieje się w PZT, będą zgrupowania, jest duże zaplecze trenerskie. Nie widzę przeciwwskazań, żeby ktoś taki, jak Maks wszedł do czołówki światowej. Po ostatnich latach, kiedy była Radwańska, Janowicz, Kubot, Matkowski, to było tyle, ale w jakiś sposób otworzyliśmy drzwi innym, bo bariery psychologiczne zostały złamane – powiedział Fyrstenberg.

Pierwszy dzień rywalizacji w Kalisz Arenie przyniósł sporo emocji i dwa zupełnie odmienne mecze. Najpierw pierwszy punkt dla gospodarzy zdobył Kacper Żuk wygrywając z Ching Lamem 6:2, 6:1. Pomimo nerwowego początku Polak szybko opanował sytuację i kontrolował rozwój wydarzeń na korcie.

Natomiast wieczorem byliśmy świadkami prawdziwego thrillera, ale z happy endem, bo Janowicz zapewnił gospodarzom prowadzenie 2:0, pokonując Pak Long Yeunga 6:7 (5-7), 7:5, 6:4.

Wyniki spotkania o Puchar Davisa w Kaliszu:

Polska – Hongkong 4:0

piątek, 6 marca – gra pojedyncza

Kacper Żuk – Ching Lam 6:2, 6:1

Jerzy Janowicz – Pak Long Yeung 6:7 (5-7), 7:5, 6:4

sobota, 7 marca gra podwójna –

Szymon Walków, Jan Zieliński – Ching Lam, Pak Long Yeung 6:3, 6:7 (6-8), 6:3

gra pojedyncza –

Maks Kaśnikowski – Wai Yu Kai 1:6, 6:2, 10:3

Fot. Polski Związek Tenisowy

 

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Zasłużona porażka Warty

Niewiele do powiedzenie mieli Zieloni w meczu przeciwko Górnikowi Zabrze. Goście byli w Grodzisku dużo lepiej zorganizowani, do tego nastawili się ofensywnie. Byli jednak bardzo

AliExpress sponsorem Lecha Poznań

Jeszcze jedno tej jesieni wspaniałe wydarzenie dla Lecha. Globalna platforma sprzedaży, AliExpress została sponsorem klubu. Pierwszy raz promuje się w ten sposób. Na początek w