Powalczą z Rakowem i zniszczonym boiskiem

Trzy kolejne zwycięstwa w lidze, do tego dwa w Lidze Konferencji. To seria tak piękna, że jej przerwanie akurat w tym momencie byłoby dla Lecha bolesne. Pokonanie na własnym stadionie Rakowa, jednego z głównych rywali w walce o mistrzostwo, jest przecież obowiązkiem. Jest też nie lada wyzwaniem, gdy biega się po zrujnowanym boisku (na szczęście ostatni raz). Przy tak płaskiej tabeli o sukcesie lub porażce może zadecydować bilans spotkań bezpośrednich. Na wyjeździe Lech tylko zremisował z Rakowem. Zwycięstwo odebrała mu nieumiejętność gry w liczebnym osłabieniu, gdy z boiska wyrzucony został Palma.

Lech wymienił boisko w listopadzie. Nowa trawa przegrała jednak z zimą. Trzymała się dobrze, ale tylko do meczu z Lechią, podwójnie nieszczęśliwego. Punkty pojechały do Gdańska, a zamrożona trawa połamała się, nie może się zregenerować. Po meczu przeciwko KuPS władze klubu podjęły decyzję: wymieniamy. Trzeba poświęcić setki tysięcy zł i dobrze zorganizować logistykę. Mecz z Rakowem odbędzie się jeszcze w trudnych warunkach, ale tuż po nim rusza wymiana. Część prac uda się przeprowadzić przed meczem pucharowym z Górnikiem, część po nim. Szachtara Donieck Lech podejmie już w dobrych warunkach.

Rywalizacja o tytuł prawdopodobnie rozegra się między Lechem, Jagiellonią i Rakowem. Klub z Białegostoku jest w najlepszej sytuacji. Nie dość, że prowadzi w lidze, to może się skupić tylko na niej. Jadze, mimo świetnego występu we Florencji, została tylko liga. Natomiast Raków jest w takiej sytuacji, jak Lech, choć ma łatwiejszego rywala w Pucharu Polski, trafił na Avię Świdnik. Jest szansa, że oprócz meczu niedzielnego kluby te zmierzą się jeszcze dwukrotnie: na późniejszym etapie Pucharu Polski i – co jest dużo mniej prawdopodobne – w Lidze Konferencji.

Raków zaczął rok równie źle, jak Lech. Dopiero przed tygodniem wygrał pierwszy raz, choć z trudem. Klub z Częstochowy jest w trudnym momencie po odejściu Papszuna i zastąpieniu go przez Łukasza Tomczyka, któremu wróży się sukcesy, ale dopiero układa sobie współpracę z zespołem. Sprzyja mu preferowanie tego samego systemu gry, co poprzednik. To nie pierwsze odejście z Rakowa Papszuna. Poprzednim razem zastąpił go Dawid Szwarga, też określany jako młody i zdolny. Nie poszło mu jednak najlepiej, a jedną z pierwszych wpadek była porażka 1:4 w Poznaniu.

W czwartek Raków odpoczywał, a piłkarze Lecha mordowali się na zniszczonym boisku, by zaklepać awans w Lidze Konferencji. Brzydka i nieskuteczna gra nie może powtórzyć się w niedzielę. Zmęczenie nie ma dużego znaczenia przy tak szerokiej kadrze, która jednak nie jest dobrze zbilansowana, brakuje jej pomocników. Murawski dopiero wznawia treningi po prawie rocznej przerwie. Chwilowo nie może grać jeden z kluczowych zawodników środka pola – Jagiełło. Kozubal popełnił w czwartek wiele błędów nie przystających do marki, jaką buduje. Trener nie ma wyjścia – musi do środka boiska wycofać Rodrigueza, tracąc go w ofensywie. Hiszpan staje się niezastąpiony w drużynie. Szybko przemieszcza się na całej długości boiska, notuje odbiory, zagraża przeciwnikowi. W niedzielę musi pomóc w opanowaniu środka boiska.

Z pomocnikami w Lechu słabo, za to inne pozycje są mocno obsadzone. Powrót do gry Hakansa, który w czwartek dał próbkę wysokich możliwości, jeszcze bardziej zwiększa rywalizację na skrzydłach. Prawdopodobnie przeciwko Rakowowi zagrają Bengtsson i Gholizadeh, choć nie wiadomo, czy Ali nie pojawi się jako „dycha”. Alternatywą jest Walemark, który jednak ma w nogach grę od początku przeciwko Finom, w której zresztą spisał się równie słabo, jak koledzy. Z pewnością na ławce zasiądzie rozpaczliwie szukający formy Palma. Lech ma mocny skład, ale przełoży to na trofea tylko wtedy, gdy wszyscy jego zawodnicy odnajdą formę. Ali błyszczy, Luis się zagubił. Inni grają dobrze co któryś mecz. Parę środkowych obrońców będą stanowić Milić i Mońka. Wątpliwe, by trener zrezygnował z Gurgula, mającego siły grać co kilka dni. Po drugiej stronie pokaże się Gumny, choć Pereira wydaje się wracać do formy i za chwilę o obsadzie prawej obrony będą decydować potrzeby taktyczne. Polak lepszy jest w obronie, Portugalczyk więcej daje w ofensywie. Decydując o składzie na niedzielę, trener nie może zapominać o środowym spotkaniu w Pucharze Polski.

Udostępnij:

Podobne