Nieoczekiwanie spadł do drugiej dywizji aktualny mistrz świata – Holandia, po porażce 2:3 (1:2) w ostatnim meczu ze Szwajcarią oraz Szwecja. Kolejność trzech pierwszych drużyn była taka sama jak podczas 16. Halowych ME przed dwoma laty w Wiedniu.
Polacy rozgromili w niedzielę, w ostatnim meczu w Pradze Szwedów aż 11:2 (6:0) pieczętując tym samym swoją obecność w gronie najlepszych. To jedyna dwucfrówka w tegorocznych HME.
Polska – Szwecja 11:2 (6:0) K. Makowski – 5 (7, 12, 20 k, 31, 39 k), Tomasz Górny – 3 (4, 17, 36 kr), Dawid Zimnicki (5), K.Majchrzak (26 kr), Paweł Bratkowski (29) – Anders Lundqvist (25 kr), Axel Stroeby (34).
Tak skomentował efektowną wygraną trener Polaków – Karol Śnieżek: – Podeszliśmy do meczu mocno skoncentrowani. Gdybyśmy przegrali opuścilibyśmy wspólnie ze Skandynawami grono najlepszych. Zagraliśmy z zębem. W tym jednym meczu ze Szwecją strzeliliśmy więcej bramek aniżeli w czterech wcześniejszych. Ten turniej, niemal dla wszystkich, był jednak bardzo trudny. Rozkręcaliśmy się z każdym meczem. Szkoda, że prześladował nas pech w spotkaniu z Rosją, bo mogliśmy walczyć o medal. Drużyna, nawet przy niewielkich zmianach w składzie, może w kolejnych mistrzostwach Europy, wiele zwojować. Cieszy, że 19-letni beniaminek Jakub Janicki w każdym meczu wychodził w pierwszej piątce.
Klasyfikacja końcowa: 1. Niemcy, 2. Austria, 3. Rosja, 4. Czechy, 5. Polska, 6. Szwajcaria, 7. Holandia, 8. Szwecja.
(AK)



