Piłkarski biznes się kręci. Kto zagra w Lechu?

Baliśmy się, że Lech straci kluczowych piłkarzy, zwłaszcza ofensywnych. I że nikt ich nie zastąpi, przynajmniej przed rozpoczęciem walki w Lidze Europy. Tymczasem klub pozyskał dwóch nowych zawodników, a wcale nie jest pewne, że straci kogokolwiek. Prawdopodobnie ligę zmieni Łukasz Teodorczyk. I kto wie, czy nie będzie to jedyny transfer z Lecha, mimo iż prawdziwy ruch w tym biznesie zacznie się w lipcu. Wiele się jeszcze może zdarzyć.

Okienko transferowe dopiero się otworzy, a najwięcej będzie się dziać po brazylijskich Mistrzostwach Świata. Lecha to jednak nie dotyczy. Gdy czołowe europejskie kluby zaczną sezon, Kolejorz będzie miał za sobą wiele ważnych meczów. Oby pozostawał w grze o awans do fazy grupowej Ligi Europy. Niewielkie są szanse, że pomoże w tym Łukasz Teodorczyk. Co prawda negocjacje transferowe z RB Lipsk zostały wstrzymane, jak piszą niemieckie media – ze względu na chytrość właściciela Lecha, ale to o niczym nie świadczy. Lada chwila mogą być wznowione, a poza tym Łukaszem interesują się też inne kluby.

Inna sprawa, że po artroskopii stawu skokowego „Teo” nie pojawi się na boisku długo, być może nawet przez półtora miesiąca. Można liczyć, że w pokonaniu pierwszych pucharowych przeszkód pomoże wystawiony w ataku Kasper Hamalainen, ale to wariant ryzykowny, nawet jeżeli zastosowana kilka miesięcy temu kuracja antyalergiczna przyniesie pozytywne skutki i Fin znajdzie się w o wiele lepszej dyspozycji niż przed rokiem. Nie liczyłbym też na nastolatków, jakich Lech ma w składzie. Dziś jeszcze klubu nie zbawią. Potrzebny jest solidny napastnik. Oby nie zjawił się przy Bułgarskiej dopiero wtedy, gdy będzie „posprzątane”. Spóźniony transfer Rudniewa to wystarczająca nauczka. Prezes i wiceprezes Lecha zapowiedzieli dalsze wzmacnianie drużyny. Oby polegało ono na sprowadzeniu dobrego napastnika.

Przed końcem rozgrywek mówiło się, że z Poznania wyprowadzą się Marcin Kamiński i Gergo Lovrencsics. Ostatnio sprawa przycichła, a obrońca Kolejorza słabymi występami ligowymi i błędami takimi, jak ostatnio przy Łazienkowskiej mógł zniechęcić potencjalnych nabywców. Zapowiada się, że zostanie w Lechu, a trener będzie miał do dyspozycji czterech środkowych obrońców: „Kamyka”, Wołąkiewicza, Wilusza i młodego Jana Bednarka, który wreszcie musi zacząć zdobywać doświadczenie.

Większe problemy występują na prawej obronie. Kebba Ceesay w tym roku raczej już nie zagra, za chwilę przejdzie w Szwecji zabieg, po którym zacznie się kilkumiesięczna rehabilitacja. Trzeba się liczyć z odejściem Mateusza Możdżenia, o ile uda mu się znaleźć klub oferujący lepsze warunki niż Lech. Trenerowi pozostanie młody Tomek Kędziora. Jest jeszcze Hubert Wołąkiewicz potrafiący grać nie tylko na środku obrony. Na drugiej stronie Lech ma Barry’ego Douglasa, który powinien być zdrowy przed rozpoczęciem przygotowań do sezonu. Jest też Luis Henriquez. W końcówce sezonu rozegrał kilka dobrych spotkań, szczególnie błyszczał w spotkaniu z Ruchem Chorzów.

A co z Gergo? Nie słychać, by na klub spadła lawina ofert. Gdyby wpłynęła choć jedna satysfakcjonująca, z pewnością Węgra nie zobaczylibyśmy już w barwach Kolejorza. Wszystko może się zmienić nawet w lipcu, lub jeszcze później. Do drużyny dołączy pozyskany Muhamed Keita, co zrównoważy ewentualny ubytek. O wzmocnieniu skrzydeł Lecha będzie można mówić tylko wtedy, gdy Gergo zostanie, uda się też uzyskać porozumienie z Daylonem Claasenem.

Skoro mowa o wzmacnianiu zespołu, to nie można zapomnieć o linii środkowej. Sprzedaż Kamila Drygasa, wypożyczenie Szymona Drewniaka, odejście Rafała Murawskiego diametralnie zmieniło sytuację, jaka panowała rok temu. Wtedy można było mówić o kłopocie bogactwa. Teraz o dziurze w składzie, którą trzeba jak najszybciej załatać, by w ważnych meczach trener nie musiał sięgać po zawodników wyspecjalizowanych w grze na innych pozycjach.

Wydaje się zatem, że nawet jeżeli nikt z klubu nie zostanie latem wytransferowany, niezbędne są dwa jeszcze transfery. Trzeba pamiętać, że kilku graczy odeszło wypełniwszy kontrakt, że ciągle wahają się Mateusz Możdżeń i Daylon Claasen.

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny