Mający za sobą występy w rezerwach Lecha, a teraz zawodnik Chrobrego Damian Sędziak od pierwszych minut nękał obronę Warty rajdami, wejściami w pole karne. „Strzelcie k… gola!” – zachęcała swoich ulubieńców do walki kilkudziesięcioosobowa grupa sympatyków Chrobrego. Ci jednak dali się o to prosić do samego końca.
Warta od początku grała ospale, bez przyspieszeń. Obrońcy i pomocnicy zwykle decydowali się na długie podanie w kierunku samotnego Grzegorza Rasiaka, najczęściej niecelne. Jeżeli nawet piłka znalazła się w zasięgu doświadczonego napastnika i potrafił zagrać ją głową, to nie było mowy o jakimkolwiek zagrożeniu dla bramki gości. Aż się prosiło, by zaatakować większą liczbą ludzi, odciążyć otoczonego przez obrońców Rasiaka. Nikt ze sztabu Warty na ten pomysł jakoś nie wpadł.
Po przerwie Chrobry zaatakował jeszcze mocniej. Wydawało się, że zdobycie przez gości gola to tylko kwestia czasu. Piłka jednak najczęściej, po wybiciu przez bramkarza Adriana Lisa lub przez obrońców wychodziła za linię końcową. Chrobry egzekwował 12 rzutów rożnych, a Warta zaledwie cztery. W drugiej połowie opuścił boisko Maciej Scherfchen, a wtedy graczom Warty jeszcze trudniej było powstrzymywać ataki Chrobrego. Stałe fragmenty gry w drużynie gości wykonywał młody Bartosz Machaj, brat byłego zawodnika Lecha, obecnie Lechii. W drugiej połowie na boisku pokazał się Waldemar Gancarczyk, ze znanego w Polsce piłkarskiego klanu.
Pod koniec, gdy Rasiaka nie było na boisku i można było urozmaicić rozgrywanie piłki w ataku, Warta kilka razy zagroziła bramce gości. Nie dopisało jej w tej sytuacjach szczęścia, ale los i tak się do niej uśmiechnął – gdyby przegrała ten mecz, nie miałaby prawa narzekać na pecha.
Skład Warty: Adrian Lis – Przemysław Kocot, Wojciech Onsorge, Alain Ngamayama, Dawid Jasiński – Maciej Scherfchen (58’ Michał Goliński), Artur Marciniak, Adrian Bartkowiak, Błażej Nowak, Michał Ciarkowski (80’ Paweł Piceluk) – Grzegorz Rasiak (76’ Łukasz Spławski).



