Lech może triumfować także wtedy, gdy nie wygra któregoś z ostatnich meczów. Wystarczy, że potknie się Legia. Trener Maciej Skorża zapewnia jednak, że jego drużyna w Zabrzu będzie liczyć wyłącznie na siebie. Tylko zwycięstwo daje bowiem gwarancję utrzymania się na pozycji lidera. – Ten mecz trzeba wygrać w głowach. To klucz do sukcesu. Górnik to solidna drużyna, w dobrymi piłkarzami w składzie. Lech jest jednak lepszy, mamy większy potencjał sportowy. Trzeba tylko tego dowieść – mówi szkoleniowiec Lecha.
W środę o godzinie 20.30 odbędą się wszystkie mecze grupy mistrzowskiej. Lech zagra w Zabrzu, a Legia w Gdańsku. – Nie będę przeczyć, że zamierzamy trzymać rękę na pulsie i śledzić, co dzieje się w meczu Lechia – Legia. Być może trzeba będzie zareagować – zdradza trener Skorża. Najważniejsze, jego zdaniem, będzie zachowanie pełnej kontroli nad meczem, strzelenie jednej, drugiej bramki i pilnowanie wyniku. Bierze pod uwagę także inny scenariusz – być może trzeba będzie strzelić zwycięską bramkę w samej końcówce. Ważna jest tylko realizacja celu – przywiezienie z Zabrza trzech punków. Emocje będą ogromne, o powodzeniu może zadecydować odporność psychiczna.
– To był sezon, w którym upadaliśmy, podnosiliśmy się. Sposób, w jaki teraz reaguje drużyna, budzi mój szacunek. Jestem zbudowany zmianami, jakie w niej zachodzą. To dla mnie równie przyjemny moment pracy, jak wygrywanie, zdobywanie trofeów. Taki jest sens tej pracy. Obecny czas będzie procentował w przyszłości – podkreśla trener. W jego dyspozycji będą wszyscy piłkarze, także wykluczeni z ostatniego meczu za otrzymane kartki – Douglas i Formella. Obaj będą wzmocnieniem zespołu, a szczególnie Szkot, którego dobrych dośrodkowań ostatnio brakowało.
Coraz większe uznanie budzi gra Paulusa Arajuuriego. Mówi się, że to czołowy obrońca całej ligi, a na początku sezonu ledwo plasował się na czwartym miejscu w klubowej hierarchii. Fin twierdzi, że gra teraz lepiej niż w lidze szwedzkiej, gdzie znaleźli go skauci Lecha. Nie widzi w tym niczego dziwnego, rozwija się przecież, musi robić postępy. Jego osoba, jak zauważył trener Skorża, jest symbolem przemian, zachodzących w drużynie – zespołowych i indywidualnych. – Nie czuję się liderem defensywy. Takimi liderami stara się być w każdym meczu cała osiemnastka – twierdzi fiński defensor.
Nie wiadomo jeszcze, czy po sezonie w Poznaniu zostanie Zaur Sadajew. Trener twierdzi, że mimo swojego wielkiego mankamentu, czyli braku skuteczności, jest czołowym zawodnikiem ofensywnym ekstraklasy. – Mankamentów miał dużo więcej, ale stopniowo je eliminowaliśmy. Kto wie, czy nie powalczy o tytuł króla strzelców, jeśli z nami zostanie. Być może jego wartość docenimy dopiero wtedy, gdy odejdzie – przewiduje Maciej Skorża.



