Lokomotywa rozpędza się. Rozjedzie Pogoń?

Trener Maciej Skorża mówi bez ogródek: tym razem nie będzie tak, jak tydzień temu, gdy Lech nie pozwolił przeciwnikowi oddać choćby jednego celnego strzału. – Pogoń to absolutna ligowa czołówka. Jeden z głównych rywali do mistrzostwa. Ten mecz i następny to ważne momenty sezonu. Chcemy zrobić kolejny krok, ale łatwo nie będzie. Pogoń ma klasowych zawodników w składzie, do tego jest bardzo dobrze zorganizowana – ocenia.

Skala trudności rośnie. Po odprawieniu Lechii Gdańsk Lech zmierzy się z następnym wiceliderem. Potem nastąpi dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach, co samo w sobie zawsze jest dla Lecha kłopotliwe. I trzeba będzie pojechać do Częstochowy, na równie trudną konfrontację z solidnym przeciwnikiem. Udane pokonanie tych przeszkód pozwoli uwierzyć, że kierunek, jaki obrała wyremontowana i podrasowana lokomotywa, jest właściwy.

Pogoń przyjechała do Poznania jak zwykle dobrze zmotywowana, bo konfrontacja z Lechem jest w Szczecinie traktowana jako najważniejsze wydarzenie w sezonie, a zwycięstwo, szczególnie wyjazdowe, smakuje najbardziej i jest długo wspominane. Pod koniec rundy jesiennej Pogoń odniosła w Poznaniu wielkie zwycięstwo nad wycieńczonym fizycznie, sponiewieranym psychicznie, osłabionym kontuzjami Lechem. W rewanżu u siebie przegrała po golu Salamona. Teraz jest w wysokiej formie, do tego podbudowała się pozyskaniem Grosickiego, który, jeśli znajdzie się w meczowej kadrze, może pokazać się poznańskiej publiczności przez kilka minut.

Pogoń przyjechała z liczną grupą kibiców. Możemy być przekonani, że przekrzyczą oni poznaniaków, będą ich obrażać ciesząc się, że nikt im nie odpowie, bo Kocioł pozostaje pusty. Fani Kolejorza protestu nie zawiesili. Wciąż mają do właściciela klubu pretensje za to, co zrobił z ich klubem, za te wszystkie klęski, nietrafione decyzje i wieloletni minimalizm. Właściciel nawet nie próbuje się z nimi porozumieć licząc, że dobre wyniki drużyny i tak pozwolą zapełnić trybuny. Frekwencja na najbliższym meczu będzie rekordowa w tym sezonie. Dynamika sprzedaży biletów pozwala ją szacować na 17-18 tysięcy. To wynik dobrej gry i ostatnich zwycięstw.

Jeżeli uda się pokonać Pogoń i przywieźć punkty z Częstochowy, frekwencja nie zmaleje. Nie ma jednak możliwości, by Lech wygrywał i wygrywał. Trener już wcześniej przekonywał, że spodziewa się też trudnych momentów. Pełni w tym klubie szczególną rolę. Jest nie tylko trenerem. Zastępuje pracowników zatrudnionych na wysokich stanowiskach, których robota idzie na marne, gdy Lech gra źle i przegrywa. Maciej Skorża zapowiada działania, na które znajdzie czas w przerwie w rozgrywkach – wprowadzenie nowych, trudniejszych w realizacji rozwiązań taktycznych. Z Pogonią trzeba jeszcze zagrać tak, jak w meczach dotychczasowych.

Z nowo pozyskanych graczy w kadrze meczowej ma się znaleźć Pedro Rebocho. Trener jest pod wrażeniem jego umiejętności, dynamiki. Wystawienie go na lewej obronie oznaczałoby rezygnację z Barry’ego Douglasa. Raczej można się spodziewać, że Portugalczyk wejdzie na boisko w trakcie spotkania. Jeśli będzie tego wymagała sytuacja, trener może go skierować do ofensywy, wykorzystać jego predyspozycje.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Awans bez większego wysiłku

Skra Częstochowa jest zbyt słaba, by porywać się na próbę wyeliminowania Lecha z Pucharu Polski, zwłaszcza na jego terenie. Teoretyczni gospodarze, pozbawieni własnego obiektu i

Panowie, trenujcie rzuty karne!

Który Lech jest prawdziwy? Ten, który udanie rozpoczął sezon, potrafił odrabiać straty, gdy mecz się nie układał, strzelał gola za golem? Czy ten z Białegostoku,

Gen autodestrukcji

Nie mamy prawa traktować Lecha jako zdecydowanego faworyta w jakimkolwiek meczu, stawiać na niego, mieć gwarancję, że nie zawiedzie. Nigdy. Jeżeli nawet przeciwnik będzie tak