Lech się nie zatrzymuje. Piast rozstrzelany

Nie ma obawy, że Kolejorz, po pięknej europejskie przygodzie, odpuści ligę. Zdeterminowany Piast Gliwice zamierzał przerwać katastrofalną serię bez zwycięstwa, był jednak bezsilny. Górę wzięła piłkarska klasa. Lech, nawet gdy się bronił, wyprowadzał atak za atakiem, rozmontowywał miejscową obronę. Gospodarze zostali mistrzowsko wypunktowani. 4:1 dla Kolejorza!

Kilkadziesiąt godzin po belgijskich przeżyciach piłkarze Dariusza Żurawia mieli prawo być zmęczeni, jednak nie zaszalał on ze zmianami. Tylko Puchacza i Crnomarkovicia odesłał na ławkę, stawiając na Rogne i Skórasia. A jednak ci sami gracze, co tak dobrze grali w pucharach, nadspodziewanie żwawo poruszali się po boisku od pierwszych minut meczu ligowego. I nie trzeba było długo czekać na tego skutki.

Od początku Lech błyskawicznie wychodził do przodu kilkoma zawodnikami, stwarzał sobie przewagę na połowie Piasta. Kilka razy nie przyniosło to skutku, z powodu złego ostatniego podania. Wreszcie udało się wywalczyć rzut rożny. Odbitą przez obrońców piłkę przejął Satka, podał do Modera, a ten, mimo iż miał przed sobą las nóg obrońców, posłał lewą nogą piłkę do siatki, wyprowadzając Lecha na prowadzenie już w 6 minucie.

Lech poszedł za ciosem i po chwili stworzył kolejne zagrożenie, ale potem już do głosu doszli gospodarze i próbowali sił w ataku pozycyjnym, zamykając Lecha na jego połowie, stosując pressing uniemożliwiający mu wyprowadzanie piłki do ataku. Od czasu do czasu się to udawało. Skóraś wyszedł na pozycję sam na sam po doskonałym prostopadłym podaniu Krawca i spartaczył akcję fatalnie – ani nie oddał strzału, ani nie podał do wbiegającego w pole karne Ishaka.

Gra toczyła się w większości na połowie Lecha. Było to jednak złudne, bo choć częściej przy piłce był Piast, to mniej liczne ataki gości były o wiele groźniejsze. Za każdym razem niestety czegoś brakowało – precyzji przy rozegraniu, dostrzeżenia partnera. Wyższa piłkarska jakość długo nie przekładała się na strzelone bramki, choć Ishak po pół godzinie gry był tego bliski.

Trzy minuty przed końcem pierwszej połowy wydawało się, że Lech prowadzenia do przerwy nie dowiezie – Krawiec ciągnął przeciwnika za koszulkę w polu karnym. Sędzia Frankowski oddał sprawę w ręce VAR-u. Decyzja była kontrowersyjna – gramy dalej. Piast zapłacił za to podwójnie, bo poszła błyskawiczna, pięknie rozegrana kontra. Ishak podał do Kamińskiego, ten się rozpędził, dostrzegł szybko wbiegającego Ramireza, który pięknie przerzucił piłkę nad wychodzącym bramkarzem. I Lech prowadził już 2:0.

W drugiej połowie Lech był jeszcze lepszy i kontrolował przebieg wydarzeń. Piastowi, próbującemu odpowiedzieć na prowadzenie gości, bramowało argumentów. Po kwadransie trener Żuraw dokonał zmian – weszli Puchacz i Marchwiński. Ten pierwszy od razu błysnął szybkością, a drugi w pierwszym kontakcie z piłką strzelił gola. Po przechwycie na bramkę popędził Moder. Obsłużył „Marchewę”, któremu wystarczyło dołożyć nogę, by Kolejorz prowadził już trzema bramkami.

Piast poczuł się zniechęcony, a chyba i zmęczony, choć Lech bardziej miał do tego prawo. Trener Żuraw robił kolejne zmiany, posłał na boisko Kaczarawę i Muhara. Lech miał kolejne okazje bramkowe, nabierał swobody z każdą minutą, łatwo zdobywał teren, mnożyły się dośrodkowania ze skrzydeł. W 72 minucie wpadający na pełnej prędkości w pole karne Puchacz został brutalnie sfaulowany przez Malarczyka. Do rzutu karnego podszedł Kaczarawa i pewnie, na dużym luzie, zdobył swego pierwszego gola w barwach Lecha.

Żaden z wchodzących na boisko piłkarzy Lecha nie zawodził. Nawet Muhar był o włos od zdobycia pięknego gola z dystansu. Trafił tylko w poprzeczkę. Dominacja Lecha była wielka, mimo iż Piast wcale nie grał źle. Do ostatnich minut próbował się odgryzać. I dopiął swego, gdy Satka krótko przed końcem popełnił jeszcze jeden faul w polu karnym. „Jedenastkę” wykorzystał Żyro. Całe szczęście, że stało się to dopiero wtedy, gdy mecz został rozstrzygnięty. „Nerwówki” nie było. Lech wygrał pokazując piłkarską jakość i mądrość.

Piast Gliwice – Lech Poznań 1:4 (0:2)
Bramki: Michał Żyro 88 (k) – Jakub Moder 6, Dani Ramírez 43, Filip Marchwiński 61, Nika Kaczarawa 74 (k).
Piast: Frantisek Plach, Martin Konczkowski, Tomas Huk, Piotr Malarczyk, Mikkel Kirkeskov, Arkadiusz Pyrka (80 Tomasz Mokwa), Sebastian Milewski, Patryk Sokołowski (73 Javier Ajenjo Hyjek), Michał Żyro.
Lech: Fili Bednarek, Alan Czerwiński, Lubomir Satka, Thomas Rogne, Wasyl Krawiec, (75 Mohammad Awward), Michał Skóraś, Jakub Moder (66 Karlo Muhar), Pedro Tiba, Dani Ramirez (59 Filip Marchwiński), Jakub Kamiński (59 Tymoteusz Puchacz), Mikael Ishak (67 Nika Kaczarawa).
Żółte kartki: Vida, Ajenjo Hyjek, Żyro – Czerwiński, Krawiec.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Osłabiony Lech postawi się Rangersom?

Poważne problemy trenera Żurawia. Posypała mu się drużyna przed meczem z Rangersami. Do Glasgow nie polecieli Butko, Crnomarković, Kamiński i Tiba. Stratę dwóch pierwszych można

Zasłużona porażka Warty

Niewiele do powiedzenie mieli Zieloni w meczu przeciwko Górnikowi Zabrze. Goście byli w Grodzisku dużo lepiej zorganizowani, do tego nastawili się ofensywnie. Byli jednak bardzo