Lech pokonał klasowy zespół z Danii

FC Midtjylland to czołowy klub z ligi duńskiej, stały uczestnik europejskich rozgrywek. Można się było spodziewać, że w sparingu wysoko Lechowi zawiesi poprzeczkę. Tak też się stało, ale Kolejorz, choć wypadł gorzej od przeciwnika, wygrał 2:1. Zaimponowała poznańska młodzież.

Już pierwsze minuty spotkania, rozgrywanego na stadionie przy Bułgarskiej w obecności tylu widzów, na ile pozwalały przepisy pokazały, jak dobrą drużyną jest FC Midtjylland. Za kilka dni inauguruje rozgrywki ligowe, więc osiągnął pełnię formy. Górował nad Lechem organizacją gry, umiejętnością utrzymywania się przy piłce, celnością podań, spokojem, indywidualną techniką. Duńczycy częściej zagrażali poznaniakom, byli o włos od objęcia prowadzenia. Van der Hart musiał demonstrować wysokie umiejętności i refleks.

Zmiana stylu gry Lecha stała się faktem. Nie ma już byle jakiego wykopywania piłki spod własnej bramki, nie ma jałowych podań wszerz boiska i notorycznych zagrań do tyłu. Wszystkie akcje zaczynają się wyprowadzeniem piłki podaniami. Obrońcy i pomocnicy opanowali sztukę uwalniania się spod pressingu. Mimo tego nie brakowało mankamentów w grze Kolejorza. Przednie formacje nie zostały latem wzmocnione, w dodatku nie może jeszcze grać Gytkjaer, więc ofensywa kuleje. Żamaletdinow wciąż nie spełnia oczekiwań, ale trener  w niego wierzy i powtarza, że napastnik mocno pracuje. – Dajmy Timurowi szansę – apeluje Dariusz Żuraw.

Jeszcze gorzej od niego w tym meczu wypadł Darko jevtić. Przegrał chyba wszystkie bezpośrednie pojedynki, źle mu wychodziło rozprowadzanie akcji, podawał nie zawsze celnie. Brakuje mu świeżości, na szczęście do pierwszego meczu zostały dwa tygodnie. Także Joao Amaral nie jest jeszcze sobą, zmarnował wiele akcji. Lepiej od nich spisywał się Tiba, natomiast Muhar „imponował” głównie faulami. Wydaje się, że ten nieustępliwy zawodnik w każdym meczu ligowym będzie oglądał kartki.

Łatwo przedostający się pod bramkę van der Harta Duńczycy bliscy byli zdobycia gola, ale zostali zaskoczeni przez Kostywycza. Ukrainiec złapał wybitą spod duńskiej bramki piłkę i nie bardzo wiedział, co z nią zrobić. Nikt go nie zaatakował, więc zdecydował się na strzał. Wydawało się, że głównym jego zamiarem jest zapobiegnięcie kontratakowi. Po jego uderzeniu z 35 metrów piłka nabrała jednak dziwnej rotacji, zmieniła trajektorię lotu i kompletnie zaskakując bramkarza wpadła do siatki tuż przy słupku.

Ten sam zawodnik tuż po przerwie boleśnie odczuł faul rywala. Próbował nawet wymierzyć mu sprawiedliwość, doszło do rękoczynów, interweniował sędzia. Niebawem poszkodowanego Ukraińca zastąpił Puchacz. Konsekwentnym Duńczykom udało się wreszcie wyrównać po szybkiej akcji i dobrym dośrodkowaniu. Jednak Lech błyskawicznie odpowiedział. Amaral przedarł się z piłką na przedpole przeciwników, znalazł się sam na sam z bramkarzem, a kiedy na pełnej prędkości wpadał w pole karne został sfaulowany. Pewnym egzekutorem „jedenastki” okazał się Jevtić.

Najciekawiej było w ostatnim kwadransie. Trener Żuraw zostawił na boisku tylko Crnomarkovicia i Klupsia, pozostałych graczy zastąpili nastoletni wychowankowie Lechowej akademii. Wydawało się, że klasowy FC Midtjylland nie będzie miał kłopotów z odwróceniem wyniku. Rzeczywiście zaatakował, pod bramką Mleczki kotłowało się, gol jednak nie padł. Co więcej, w miarę upływu czasu młodzi Lechici nabrali pewności siebie. W obronie szło im niepewnie i nerwowo, ale potrafili wyprowadzać składne, efektowne akcje, oddawać dobre strzały, stale zagrażać Duńczykom, wygrywać z nimi pojedynki.

Nie stracili prowadzenia, a Tomczykowi i Klupsiowi niewiele brakowało do zdobycia trzeciej bramki. Marchwiński kręcił rywalami, piękne rajdy wyprowadzał Puchacz, przechwytami imponowali Skrzypczak i Moder. Kibice raz po raz nagradzali ich akcje brawami, słychać było doping. Tacy gracze to największy skarb Kolejorza i jego przyszłość.

Skład Lecha: Mickey van der Hart (73. Miłosz Mleczko) – Tomasz Cywka (73. Wiktor Pleśnierowicz), Thomas Rogne (73. Tomasz Dejewski), Djordje Crnomarković, Volodymyr Kostewycz (52. Tymoteusz Puchacz) – Karlo Muhar (73. Mateusz Skrzypczak), Pedro Tiba (73. Jakub Moder) – Tymoteusz Klupś, Darko Jevtić (73. Filip Marchwiński), Joao Amaral (73. Jakub Kaminski) – Timur Żamaletdinow (73. Paweł Tomczyk).

Udostępnij:

Podobne

Jerzy Kopa nie żyje

To był trener, którego zasługi dla Lecha trudno przecenić. Nie tylko osiągnął doskonałe wyniki sportowe, ale i miał ogromny wpływ na przyszłość klubu. To od

Entuzjazm na wagę złota

Lech dąży do zbudowania mocnej drużyny – tu nikt nie ma wątpliwości. Nie chce przespać decydującego momentu, gdy rozgrywa się mecze kluczowe. Nie wolno, wzorem

Nie wolno pozostać w blokach startowych

Czy warto przejmować się wynikami meczów sparingowych? Zawsze lepiej wygrać niż przegrać, ale nie to jest głównym celem takich gierek. Czy warto przejmować się jakością

Drugi sparing, druga porażka Lecha

Nie widać jeszcze ręki nowego trenera. Piłkarzom Kolejorza nie kleiła się gra w drugim letnim sparingu, w którym mierzyli się z Pogonią Szczecin. Nie tworzyli