[widgetkit id=49] |
Mecz toczył się w popołudniowej spiekocie, ale legioniści zastosowali od samego początku pressing spychając nieco stremowanych gospodarzy do defensywy. Po kilku minutach gra się wyrównała, a potem Lech grał coraz lepiej, wyprowadzał ataki skrzydłami. Bardzo dobrze grał Krystian Sanocki, groźnie strzelał Kamil Bzdziel. Legioniści dobrze egzekwowali stałe fragmenty gry. Kilka razy po rzutach rożnych i wolnych kotłowało się w polu karnym Lecha. Trzy minuty przed przerwą Lech pokazał, że i on jest dobry w tej specjalności. Po rzucie rożnym głową bramkę zdobył obrońca Marcin Banaszak.
Goście po przerwie wzmocnili siłę ataku wprowadzając dodatkowego napastnika, ale nie wyszło im to na dobre. Nie byli groźniejsi niż przed przerwą, za to ataki piłkarzy Lecha, wykorzystujących wolną przestrzeń w środku boiska, stawały się coraz szybsze i dokładniejsze. Kilka świetnych akcji wzbudziło entuzjazm na widowni. Lechici strzelali z bliska, po dobrych dośrodkowaniach ze skrzydeł, próbowali zaskoczyć bramkarza uderzeniami z daleka. Niewiele jednak brakowało, by Legia wyrównała, a niewykorzystana sytuacja omal się na nich nie zemściła, gdy po kontrze w sytuacji sam na sam znalazł się Sanocki. Przegrał pojedynek z bramkarzem, nie udało się też uratować sytuacji podaniem do partnera.
Potem przyszedł czas Piotra Kurbiela, napastnika niechcianego wcześniej w Legii, pochodzącego z Mazowsza. Po jego strzale i rykoszecie piłka uderzyła w słupek, a po chwili oddał doskonały strzał sprzed pola karnego, po którym bramkarz był bez szans. Lech zaczął grać swobodnie, klepał piłkę, stwarzał kolejne groźne sytuacje. Legia miała jeszcze nadzieje na uratowanie meczu, ale straciła je kwadrans przed końcem, po bramce Sanockiego. To nie musiała być ostatnia bramka meczu. Lech był ciągle groźny, wyprowadzał bardzo dobre ataki, dopisywało mu też szczęście w defensywie.
Końcowy gwizdek młoda drużyna przyjęła z radością, a rozgrzana nie tylko upałem publiczność owacjami, przecież nie często Lech wygrywa z Legią aż 3:0 pozbawiając ją jakichkolwiek złudzeń. Trener Marek Śledź gratując podopiecznym próbował tonować euforię przypominając, że już 15 czerwca odbędzie mecz półfinałowy. Przeciwnikiem Kolejorza będzie inny odwieczny rywal – Wisła Kraków. Pierwszy mecz na wyjeździe, rewanż odbędzie po czterech dniach, być może także przy Bułgarskiej.
Lech – Legia 3:0 (1:0)
Bramki: Banaszak (42), Kurbiel (69), Sanocki (75)
Żółte kartki: Serafin – Makowski
Sędziował Jarosław Rynkiewicz.
Lech: Szady – Siwek, Banaszak, Wolak, Rogala – Gawron, Gieraszek (46. Rymar), Serafin (58. Janicki), Sanocki (77. Nowicki) – Bzdziel (58. Szubertowski), Kurbiel
Legia: Leleń – Skowron, Rakowski (77. Górka) , Kochański, Najemski (46. Arak), Makowski, Szymański (49. Babiarz), Zawal, Anczewski, Tomasiewicz, Rosiński (62. Mlonek).



