Łatwy awans Lecha. Resovia rozbita

Kolejorz w trzeciej rundzie Pucharu Polski. Wysoko pokonał w Rzeszowie Resovię. Tylko na początku miał problemy, grał nerwowo, nie potrafił opanować sytuacji. Potem strzelił cztery gole i spokojnie dograł spotkanie do końca. Bardzo dobrze grał Jóźwiak, wielki potencjał potwierdził Marchwiński. Słabiutko wypadł Makuszewski, pozbawiony decyzją trenera rytmu meczowego.

Trener Lecha zaskoczył przeciwnika, ale tylko na chwilę. Zrezygnował z zawodników, od których zaczyna ustalać skład. Nie sięgnął ani po Puchacza, ani po Kamińskiego. Odkurzył za to Cywkę, który dopiero pierwszy raz w tym sezonie zagrał w pierwszym składzie, co miało posmak małej sensacji. Wystawił też Makuszewskiego. Zmieniło się więc prawe skrzydło drużyny. Do Rzeszowa nie pojechał lekko kontuzjowany Amaral i leczący się Jevtić, od gry odpoczywał Crnomarković.

Cywka miał okazję zaliczyć wreszcie mecz, ale los zrobił mu fatalną niespodziankę. Dane mu było przebywać na boisku przez minutę, dopóki w starciu z rywalem nie nabawił się urazu kolana. Zastąpił go Gumny. Długo trzeba było czekać, aż ten mecz się rozkręci. Najpierw na boisko poleciały serpentyny, potem sztab medyczny udzielał pomocy Cywce. Lechowi nie udawało się opanować sytuacji, przeprowadzić składnej akcji. Grał niedokładnie, nerwowo.

Resovia próbowała szczęścia po stałych fragmentach dyktowanych po faulach Rogne. Dysponuje zawodnikami o bardzo dobrych warunkach fizycznych, zagrała z trzema stoperami. Rywalizuje na co dzień dwa poziomy niżej, tam gdzie rezerwy Kolejorza. Pierwsza drużyna długo nie potrafiła wykazać wyższości. Dopiero w 20 minucie oddała pierwszy strzał, zresztą fatalny –Makuszewski posłał piłkę wysoko nad bramkę. Rogne miał wielkie kłopoty z powstrzymaniem rosłych, wybieganych graczy z Rzeszowa. Na domiar złego fatalne, nonszalanckie zagrania w środku pola prowokowały ich do wyprowadzania kontr.

Dopiero po pół godzinie Lechowi udało się przeprowadzić pierwsze składne akcje. Po jednej z nich piłka trafiła do Marchwińskiego, który ruchem ciała zmylił rywala, podał prostopadle do Tiby, ten dośrodkował. Bramkarz trącił piłkę, ale Gytkjaer zdołał ją sięgnąć i Lech objął prowadzenie. Dopiero wtedy zaczął grać tak, jak powinien od początku: ze swobodą, spokojnie, zmuszając rywala do biegania, wykorzystując wolne przestrzenie na skrzydłach. Jeszcze w pierwszej połowie zdążył podwyższyć wynik. Gytkjaer przejął odbitą piłkę i posłał ją obok bramkarza do siatki.

W niedawno rozegranym spotkaniu drugoligowym rezerwy Lecha też prowadziły 2:0, ale trener Resovii szybko zrobił dwie zmiany i gospodarze odwrócili losy rywalizacji strzelając trzy gole. Teraz chyba też zamarzył mu się taki scenariusz, bo w przerwie wymienił dwóch piłkarzy i nakazał mocno zaatakować. W pierwszej minucie zakotłowało się pod bramką Lecha, ale po chwili Jóźwiak i Kostewycz rozmontowali miejscową ekipę. Ukrainiec w pełnym biegu płasko strzelił obok bramkarza i emocje się skończyły.

Nie był to jednak koniec demolki. Kilka minut później nastąpił jeszcze jeden szybki atak Lecha. Można byłoby powiedzieć, że gola zdobyła przyszłość tego klubu, gdyby nie fakt, że ani Jóźwiak, ani Marchwiński długo w Poznaniu miejsca nie zagrzeją, zwłaszcza w takiej formie, przy rosnących umiejętnościach. Skrzydłowy przeprowadził rajd, precyzyjnie podał do 17-latka, ten celnie strzelił z powietrza pokonując bramkarza.

Mecz pucharowy dla Lecha się skończył, zaczął się sparing, podczas którego można było grać na luzie, próbować szybkich ataków, gry skrzydłami. Było jeszcze kilka okazji bramkowych, ale ekstraklasowa drużyna nie stawała na głowie, by je wykorzystać.

Resovia – Lech Poznań 0:4 (0:2)

Bramki: Christian Gytkjær 38, 45, Wołodymyr Kostewycz 47, Filip Marchwiński 54
Żółte kartki: Gumny, Marchwiński.

Resovia: Wojciech Daniel, Mateusz Geniec (60 Szemon Feret), Dawid Kubowicz, Sebastian Zalepa, Bartłomiej Makowski, Rafal Mikulec, Adrian Dziubiński, Konrad Domoń, Kamil Radulj (46 Szymon Kaliniec), Serhij Krykun, Daniel Świderski (46 Grzegorz Płatek).

Lech: Mickey van der Hart, Tomasz Cywka (5 Robert Gumny), Lubomir Satka, Thomas Rogne, Wołodymyr Kostewycz, Maciej Makuszewski, Karlo Muhar, Pedro Tiba, Filip Marchwiński, Kamil Jóźwiak (73 Tymoteusz Puchacz), Christian Gytkjaer (53 Paweł Tomczyk).

 

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

AliExpress sponsorem Lecha Poznań

Jeszcze jedno tej jesieni wspaniałe wydarzenie dla Lecha. Globalna platforma sprzedaży, AliExpress została sponsorem klubu. Pierwszy raz promuje się w ten sposób. Na początek w

jakub kamiński

Kolejny wychowanek Lecha w reprezentacji

W czerwcu skończył 18 lat. Właśnie został reprezentantem Polski, jest potencjalnie najdroższym zawodnikiem ekstraklasy. Jakub Kamiński rozwija się w sposób nieprawdopodobny. Marka akademii Lecha Poznań

lech - benfica (szyszka)

Między satysfakcją i rozczarowaniem

Można było zamurować bramkę, pokazać antyfutbol, desperacko bronić się przed porażką. Można też było postawić się Benfice, strzelić jej dwie bramki, ale punkty stracić. Po