Kiepski rok dobiega końca. Następny musi być lepszy

To nie był udany rok dla Lecha Poznań. Mistrz Polski nie potrafił zakwalifikować się do europejskich pucharów. Trener, który nie dał rady wyprowadzić drużynę na prostą, w nagrodę otrzymał kolejną szansę. Dopiero katastrofalne wyniki w nowym sezonie wymusiły zmiany w klubie i przywrócenie Lecha do życia. 2016 rok jeszcze się nie skończył. Trzeba wygrać ostatni mecz, by strata do ligowej czołówki, zamiast zmaleć, nie zwiększyła się.

Jagiellonia i Lechia mają teraz 8 punktów więcej niż Lech. To dużo, nawet w perspektywie podziału punktów przed fazą dodatkową. Najgorsze dla Lecha jest to, że liderujące zespoły grają dobrze i pewnie punktują, także Legia w końcówce roku demonstruje siłę. Nie będzie łatwo nawet wejść na podium. Nie można więc sobie pozwalać na stratę punktów w spotkaniach z teoretycznie słabszymi drużynami, takimi jak Cracovia, którą Kolejorz odwiedzi w sobotę, a która demonstruje dobrą grę nawet wtedy, gdy nie wygrywa.

Starcie z Koroną wykazało dobrą formę Lecha, ale i słabiutką skuteczność. Powrót do pierwszego składu Pawłowskiego, bez którego atak Lecha niegdyś nie istniał, nie wpłynął pozytywnie na ofensywę. Właśnie Szymek był najmniej skutecznym piłkarzem na boisku. Gdyby był w normalnej dyspozycji, mógłby zakończyć spotkanie z hat trickiem. Jeszcze gorzej grał Robak. Zepsuł wiele dobrze zapowiadających się akcji, nie wykorzystał okazji stworzonych przez kolegów. Wyszło mu tylko jedno zagranie – podanie do Kownackiego. Młody napastnik nie zawiódł. Gdyby nie jego świetny zwód i doskonały strzał lewą nogą, Lech prawdopodobnie nie zdołałby pokonać Korony. Wydaje się pewne, że to on zacznie mecz w Krakowie w pierwszej jedenastce.

To będzie ostatni mecz Lecha w obecnym składzie. Znaczące zmiany w drużynie nie nastąpią. Nie ma co liczyć na wzmocnienia dające nadzieję na zwiększenie siły zespołu, gdy Legia i Lechia z całą pewnością przystąpią do wiosennych rozgrywek personalnie mocniejsze. Lech nie pozyska piłkarzy ofensywnych. Trener, zgodnie z własnymi deklaracjami, musi odnieść sukces korzystając z graczy obecnych. Trzeba natomiast zbudować nową defensywę, bo traci ona swoje filary – Arajuuriego, którego w niedzielę w koszulce Lecha widzieliśmy ostatni raz, i Kadara, który od pół roku żyje nadzieją zmiany ligi na bogatszą. Wiele wskazuje, że mecz w Krakowie będzie pożegnaniem Węgra.

Jeżeli nie uda się pościg za Lechią, Legią, Jagiellonią, a nie wystarczy tylko wygrywać, trzeba jeszcze liczyć na potknięcia pierwszej trójki, to nadzieją Lecha na grę w Europie pozostanie Puchar Polski. Pogoń Szczecin to przeciwnik nieobliczalny. Jeżeli wyjdzie jej któryś z meczów półfinałowych, może być ciężko o awans. Nadzieja w tym, że Nenad Bjelica wie, jak przygotować Lecha do decydującej części sezonu. Dogonienie czołówki to dla drużyny bez wzmocnień zadanie trudne, ale prawo gry na Stadionie Narodowym powinna ona wywalczyć nawet w obecnym składzie. Oby tylko nikt w klubie nie stawiał wszystkiego na jedną kartę. Drugi rok bez europejskich pucharów będzie klęską.

Józef Djaczenko

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny