Hokej na trawie zamiast używek

Na topie wśród młodzieży są: internet, Facebook, bajeranckie komórki. Czasem używki, w tym – niestety – również narkotyki. Szał internetowo-fejsbukowy przeżywa apogeum. Trudno się dziwić, bo to i bardzo atrakcyjna i – w sumie – tania oferta. 


[widgetkit id=40]

Nie ma problemu jeśli uwielbienie „netu” i „rejsu” nie staje się uzależnieniem. A tak jest coraz częściej. Bo problemem staje się zachwianie proporcji między ćwiczeniem umysłu a aktywnością fizyczną. W moim wielopokoleniowym mieszkaniu obserwuję z bliska tę walkę nastolatka, w której sport przez niego uprawiany amatorsko, schodzi na dalszy plan…

Sami pamiętamy z młodych lat jaki jest efekt zabraniania tego i owego. A jak trudno jest przekonać nastoletniego buntownika, że można i – z korzyścią dla niego – trzeba pogodzić jedno z drugim.

Z boku obserwuję, iż trudniej jest sobie poradzić ze zrównoważeniem różnych form aktywności, w większych miastach. Tam coraz mniej osób garnie się do sportu i ćwiczeń fizycznych. W dyscyplinach, w których ciągle pieniędzy jest najwięcej często KOR-owcy (komitety oszalałych rodziców) wręcz zmuszają dzieci do walki o jak najlepsze wyniki. I co za tym idzie o forsę, którą najpierw trzeba wydawać przez lata. A potem – i tu jest pies pogrzebany – należałoby odzyskać. Im prędzej, tym lepiej. U nas chodzi głównie o piłkę nożną i tenis.

Pół biedy, jeśli ta walka zakończy się normalną sportową porażką. Bo nie wszyscy będą Radwańskimi, Gortatami, Małyszami, Kowalczyk czy Stochami… Gorzej jeśli zza węgła ktoś wciśnie naszym nadziejom narkotyki. I znajdą się w zaklętym kręgu ćpania.

Raz jeszcze nad tym wszystkim zastanawiałem się w miniony weekend, kiedy w Poznaniu odbywał się finałowy turniej mistrzostw Polski juniorów młodszych w hokeju halowym. To odmiana hokeja na trawie. Sportu, w którym nie ma afer dopingowych, spektakularnych bijatyk, ale i także – i to czasami jest problemem – pieniędzy. Wyniki wspomnianego turnieju potwierdzają, że najlepiej, z największym zaangażowaniem, pasją hokejem na trawie zajmują się bardzo młodzi miłośnicy hokejowych lasek i małej piłeczki z mniejszych miejscowości: Gąsawy (mistrza), Rogowa (wicemistrza), Siemianowic Śląskich (brąz). Czwarty był zespół z Tarnowskich Gór, przedostatni z Łubianki koło Torunia, a ostatni, szósty – trochę pechowo – ale jednak Warty Poznań, jedynym klubie w stolicy polskiego hokeja na trawie (ale tylko wśród seniorów) w którym od lat systematycznie szkoli się dzieci i młodzież.

Rezultaty sprzed kilku dni pokazują, że to nie jest dzieło przypadku. Od 2000 roku Gąsawa 8-krotnie została w kategorii juniorów młodszych, czyli nastolatków, mistrzem, 4-krotnie wicemistrzem i raz zajęła trzecie miejsce. Nikt nie uzyskał lepszych wyników. Proszę spojrzeć na zdjęcia i zobaczyć jak cieszą się wyrośnięte dzieciaki z Pałuk. Przewrotnie powiem na koniec: jeśli macie kłopoty finansowe to poślijcie swoje pacholę do sekcji hokeja na trawie… Może będzie się wówczas pasjonować nie tylko netem i fejsbukiem. I nie pomyśli o używkach.

Andrzej Kuczyński

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny