Zapowiada się, że będzie to ciekawe widowisko, dużo będzie się działo na trybunach i na boisku. Warto, mimo mało dogodnego terminu, pojawić przy Bułgarskiej, być świadkiem, a raczej uczestnikiem tych wydarzeń. Do gry wracają piłkarze, których brak był w Szczecinie widoczny: Jevtić i Makuszewski. Sami jednak zwycięstwa nie zagwarantują. Wszyscy piłkarze muszą dać z siebie dużo więcej niż w ostatnich meczach, szczególnie niedzielnym. W Szczecinie brakowało zresztą nie tylko czołowych zawodników, ale głównie odwagi.
Pod koniec ubiegłego sezonu niemoc Lecha w starciach z czołowymi drużynami była zdumiewająca. Nikt nie wytłumaczy, dlaczego czasami po prostu nie podejmował walki. Można było żywić nadzieję, że ten smutny okres mamy za sobą, nie będziemy musieli już oglądać Lecha z ostatniego meczu z Legią. Tymczasem w spotkaniu z Pogonią historia się powtórzyła. Ciągle nie wiemy, czy trener zabronił piłkarzom gry ofensywnej, odważnej, czy zrobili to z własnej inicjatywy. Wiemy natomiast, że to nie jest sytuacja normalna. Przejście nad nią do porządku dziennego byłoby wyrażeniem zgody na podobne zachowania w przyszłości, być może w kluczowych momentach sezonu.
Na usprawiedliwienie Lecha działa tylko to, że po przerwie reprezentacyjnej nigdy nie gra dobrze, wybicie z rytmu ma na niego zły wpływ. To napawa nadzieją, że w piątek zobaczymy takiego Lecha, jakiego oglądać chcemy. Pokonanie Korony nie jest zadaniem ponad jego siły. Kolejne spotkania będą za to dużo trudniejsze, a następna przerwa na zgrupowania reprezentacji przypadnie przed wyjazdem do Białegostoku. Tym jednak będziemy się martwić w październiku.



