Dlaczego Kolejorz nie wygrywa? – Nie chcę opisywać błędów, jakie popełniamy w kolejnych meczach, bo każdy widzi tracone przez nas bramki. Nie strzelamy, gdy możemy dobić przeciwnika i powinniśmy ustawić sobie mecz, za to tracimy gola po pierwszym błędzie. To są rzeczy niewytłumaczalne – mówi Łukasz Trałka, kapitan Kolejorza.
Po zmianie trenera wyniki Lecha poprawiły się, ale tylko na chwilę. Potem zaczęło się głupie marnowanie punktów, tracenie goli w ostatnich minutach. Sytuacja nie jest ani trochę lepsza niż w czasach Mariusza Rumaka. – Każdy mecz, w którym tracimy bramki, mamy przefiltrowany od A do Z, pracujemy mocno, by takie sytuacje się nie powtarzały, ale na indywidualne błędy nie ma sposobu, mogą się zdarzyć, a większość punktów tracimy właśnie przez nie. Nie chcę płakać nad tym, co się dzieje, teraz skupiam się na meczu z Górnikiem Zabrze – mówi Łukasz Trałka.
Po ostatnim meczu na zespół spadła krytyka za brak ambicji i charakteru. Piłkarzem, któremu braku chęci do gry nigdy zarzucić nie można, który w każdym meczu daje z siebie wszystko, albo jeszcze więcej, jest Karol Linetty (na zdjęciu). W Gliwicach jednak zagrać nie mógł. – Oglądałem ten mecz w telewizji, więc nie chcę oceniać postawy drużyny. Chciałoby się pomóc chłopakom, ale nic mogłem zrobić. Szkoda, że się nie udało wygrać tego meczu – mówi Karol, który po kontuzji mięśniowej w meczu reprezentacji powoli wraca do treningu. Jest nadzieja, że w meczu z Górnikiem będzie mógł zagrać.
Tomasz Rząsa, asystent trenera, diagnozuje: – Zawodzi podtrzymanie przez całe spotkanie prawidłowej organizacji gry. W momentach dekoncentracji wyglądamy niedobrze i tracimy decydujące bramki. Wtedy też zdarzają się nam indywidualne błędy – twierdzi. Przekonuje, że sztab szkoleniowy reaguje na takie wydarzenia, stara się w treningach wyeliminować niedostatki w grze. – To są jednak procesy długotrwałe, nie wyeliminuje się słabości w jednym treningu. Zawodnicy zdają sobie sprawę, że swoje obowiązki muszą wykonywać nie na 100, ale na 200 procent. Tylko ciężka praca pomoże nam wrócić na właściwe tory – dodaje Tomasz Rząsa.
Nie tylko zresztą praca na treningach, ale i postawa w meczach, bo nie zawsze jedno z drugim idzie w parze. Trener Maciej Skorża narzeka na brak zaangażowania niektórych piłkarzy, choć nazwisk nie wymienia. – Analizujemy spotkania, mamy swoje odprawy, omawiamy te sprawy – twierdzi asystent trenera Skorży. Czy efektem tych działań będzie zmiana składu drużyny w rundzie wiosennej? – Działania w tej sprawie trwają w klubie od dłuższego czasu, można powiedzieć, że od naszego przyjścia do Lecha. Na podstawie tych działań w zespole dokonane zostaną zmiany. Jest w nim duży potencjał, trzeba go tylko wykorzystać, nie mamy zamiaru załamywać rąk. Niektórzy zawodnicy, z których nie jesteśmy zadowoleni, dowiedzą się we właściwym czasie, że nie zostaną z nami. Przyjdą nowi, którzy wzmocnią skład – zapowiada Tomasz Rząsa.



