Bez Polaka w finale

Polak nie zagra w niedzielnym finale futuresa Talex Open 2013, zarazem 14. Międzynarodowych Mistrzostw Wielkopolski. Ostatnim, który bronił na korcie AZS-u, czyli swojego klubu, był 22-letni Piotr Gadomski. Niestety w półfinale przegrał gładko ze starszym o 8 lat, bardziej doświadczonym tenisistą z Monaco Benjaminem Balleretem.

Rywal Polaka szybko objął prowadzenie 3:0. Potem było 3:1 i 4:2 dla Ballerta, wyraźnie bardziej wszechstronnego. Ostatni gem I seta Gadomski oddał bez walki. W miarę wyrównana walka trwała do stanu 4:4. Każdy wygrywał swoje podanie. Przy 4:4 Balleret przełamał serwis Gadomskiego. Polak obronił jeszcze dwa meczbole, ale przy trzecim nie dał rady. Balleret zasłużenie wygrał.

Gadomski nie krył swego rozgoryczenia po półfinale. „ Bywają – powiedział – takie słabsze mecze. Słabszy miałem nie tylko backhand. Popełniałem zbyt wiele błędów. Trzeba będzie zapomnieć o tym spotkaniu i w kolejnym turnieju zagrać lepiej.Bedę kibicował Balleretowi w finale.”

Zwycięzca Balleret komplementował rywala: „ W pierwszym secie od początku mecz układał się po mojej myśli. W drugim secie Piotr dobrze serwował i długo nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Cieszę się z awansu do finału i zrobię wszystko, aby w niedzielę wygrać.

W drugim półfinale faworyt dyrektora turnieju Jacka Muzolfa rozstawiony z „piątką” Portugalczyk Rui Machado (w 2011 roku nr 59 ATP) nie miał nic do powiedzenia w pojedynku z „trójką” Chorwatem Kristjanem Meszarosem. W niedzielę w południe finał Balleret – Meszaros. 

Balleret ma szanse być podwójnym triumfatorem w Talex Open. W sobotę, wraz z Francuzem Romanem Arneodo pokonał w finale gry podwójnej polski debel Phillip Gresk i Kamil Majchrzak 6:2, 6:4.
A.Kuczyński

 

 

Udostępnij:

Podobne

Podwójna rywalizacja z GKS Katowice

Ponad 30 tysięcy kibiców przyjdzie w niedzielę na Bułgarską, by obejrzeć ważny i ciekawie się zapowiadający mecz Lecha z GKS Katowice. To nie będzie jedyny

Taktyczna innowacja się broni. Póki co

Nie udało się przywieźć zwycięstwa z Białegostoku, choć niewiele do niego brakowało – determinacji i trochę szczęścia. Strata punktów nie przełożyła się na sytuację w