Dopiero tuż przed wejściem na konferencję prasową, poprzedzającą mecz o Superpuchar Polski, Niels Frederiksen dowiedział się, że zmiany w przepisach gry w piłkę nożną, wprowadzone w życie przed trwającymi Mistrzostwami Świata, będą obowiązywały już w tym spotkaniu. – Jeśli są współorganizatorem tego wydarzenia, powinni nas traktować po partnersku – ocenia trener Lecha Poznań.
Odpowiedzialnym za przekazanie piłkarzom tej informacji, udzielenie im instrukcji, ma być kierownik drużyny. – To powinno być zadanie nie jego, ale sędziego, który z odpowiednim wyprzedzeniem przeprowadziłby szkolenie. Nie może tym zająć się kierownik, który nigdy nie był sędzią, a dowiedział się o decyzji 24 godziny przed meczem – oburza się trener Lecha. który podkreślił, że nie ocenia samych przepisów, ale sposób, w jaki zostają w Polsce wdrożone.
Przed Mistrzostwami Świata FIFA wprowadziła zmiany mające na celu przyspieszenie gry, sprawiedliwsze rozstrzyganie boiskowych wydarzeń. Za krytykowanie orzeczeń sędziego, nawet zasłanianie ust w czasie kłótni z nim lub rywalem, piłkarz otrzymuje czerwoną kartkę. To samo grozi za ostentacyjne opuszczenie boiska. Bramkarz ma na wznowienie gry odliczane przez sędziego 5 sekund, a zmieniany piłkarz 10 sekund na opuszczenie boiska. Także wyrzut z autu nie może przekroczyć 5 sekund. Szerzej ma być wykorzystywany VAR, na przykład podczas decyzji o drugiej żółtej kartce i w sytuacjach konfliktowych.



