W tej sytuacji Lechowi trudno będzie odzyskać rytm z początku ligowych rozgrywek, gdy wygrywał mecz za meczem. Przyszła jednak pora na trochę lepsze drużyny i nastąpiła strata w dwóch spotkaniach siedmiu bramek. Teraz do Poznania przyjeżdża dobrze grający Piast Gliwice i trudno wskazywać Lecha jako zdecydowanego faworyta tego pojedynku.
Najwięcej zastrzeżeń budzi gra defensywna. Nie dość, że trener wdraża nowy system, z trzema środkowymi obrońcami, to stopniowo ubywa mu wykonawców. Na grę skazani są popełniający błędy Janicki i zawodnicy, którzy ubiegły sezon spędzili na czwartym poziomie rozgrywek: Orłowski i De Marco. Funkcje defensywne muszą pełni wahadłowi, tacy jak Maciej Makuszewski, klasyczny skrzydłowy. – Uczę się gry w defensywie. Podczas meczu więcej bronię niż atakuję – przyznaje reprezentant Polski.
Maciej Stachowiak zastrzega, że Lech nie zawsze w tym sezonie będzie stosował ostatnie ustawienie. Niewykluczone jest przejście na grę z czterema obrońcami. – Oba te warianty będą w użyciu zależnie od przeciwnika i naszej sytuacji kadrowej – mówi asystent Ivana Djurdjevicia. Tę ostatnią poprawi Dimitrios Goutas, najnowszy nabytek Kolejorza. Jednak nie od razu. Grecki defensor miał długi rozbrat z futbolem, poza tym musi wkomponować się w zespół. Być może zobaczymy go w koszulce Lecha już po przerwie na mecze reprezentacji.



