Kontrakt ten był jednym z najdłuższych i najwyższych. Wydawało się, że wypełni go w Poznaniu do końca, piłkarz ten mówił wielokrotnie, że lubi życie ustabilizowane, osiadłe, stroni od przeprowadzek. Zanim przyszedł do Lecha, spędził aż sześć lat w Zagłębiu Lubin, gdzie czuł się dobrze, miał status lokalnej gwiazdy. Trudno było go namówić na zmianę klubu. Poprzedni trener Kolejorza, Nenad Bjelica przestał na niego stawiać twierdząc, że woli skrzydłowych grających inaczej.
Nie mieszcząc się w składzie Lecha, przeszedł, w ramach wypożyczenia, do Termaliki, gdzie rozegrał 28 meczów i strzelił 3 bramki. Po powrocie do Poznania w dalszym ciągu nie miał co liczyć na obecność w pierwszej drużynie. Niebawem zagra w barwach Zagłębia Sosnowiec. Przy jego doświadczeniu i umiejętnościach nie miał problemu ze znalezieniem pracodawcy, choć nie było mowy, by ktokolwiek płacił mu tyle, ile zarabiał w Poznaniu.



