Trochę to dziwne zważywszy, że dwóch z nich zmierzyło się w bezpośrednim pojedynku i wyglądało to żałośnie. W środę będzie kolejny mecz na szczycie, tym razem w Poznaniu i trudno tu naprawdę cokolwiek przewidywać. Ekstraklasa jest nieprzewidywalna i do tego jeszcze ciekawie zapowiadające się mecze okazują się gniotami trudnymi do oglądania. Walcząca o tytuł trójka swoim stylem i poziomem gry deprecjonuje rangę mistrzostwa Polski.
Ktoś powie, że nieważne jak, ważne, żeby zostać Mistrzem Polski. Można i tak rozumować. W końcu za kilka lat mało kto będzie pamiętał styl, a tytuł jest tytułem. Trochę tylko będzie wstyd, kiedy Mistrz Polski dostanie bęcki w eliminacjach do Ligi Mistrzów od jakiegoś europejskiego Kopciuszka. No ale co zrobić? Taką mamy ligę i nic na to nie poradzimy. W Płocku marzą o pucharach, ale najpierw niech zbierają kasę na kary od UEFA za pirotechniczne popisy swoich kiboli. Iluminacja w meczu z Lechem pokazała „buraczany” poziom naszych kibiców.
Piłkarze ligowej czołówki poziomem gry starają się im dorównać. Już pojutrze Lech stanie przed szansą wyjścia na pierwsze miejsce w tabeli. Czy tym razem zdobędzie się na wygranie z samym sobą czy znowu uraczy nas spektaklem pustych chęci i niemocy?



