Warta demoluje na wyjeździe

Warcie nie zdarza się występować w roli faworyta, zwłaszcza na boisku przeciwnika. W Łęcznej, mierząc się z Górnikiem, czuła się na boisku pewniej od niego. Grała mądrze, pewnie. Nie zawiodła, wygrała nadspodziewanie łatwo aż 4:0.

Mecz od pierwszych minut był szybki, bo obie strony nastawiły się na kontrowanie rywala, nikt nie potrafił dłużej utrzymać się przy piłce. Warta jest drużyną bardziej doświadczoną, otrzaskaną w bojach, ma w składzie indywidualności i to wykorzystała wyprowadzając zabójczy kontratak. Corryn świetnie prostopadle podał do Zrelaka, a ten strzelił do siatki obok interweniującego Gostomskiego. To był pierwszy gol Słowaka w zielonych barwach.

Zielonym rzadko zdarza się tak szybko oddać celny strzał. Zwykle rozkręca się powoli, najlepiej spisuje się w drugich połowach. Teraz mogła kontrolować mecz. Górnik próbował się odgryźć, jednak jego akcje były łatwe do rozszyfrowania. Zieloni grali uważnie, nastawili się na odbieranie piłki i wyprowadzenie szybkich ataków.

Do przerwy, mimo starań Górnika, wynik się nie zmienił. Za to na początku drugiej połowy Warta wyszła na dwubramkowe prowadzenie. Bramkę zdobył ten, który tak dobrze asystował przy pierwszym golu – Corryn. Gospodarze sprawiali wrażenia zamroczonych, jak bokser po otrzymaniu ciężkiego ciosu. Zieloni wciąż mieli inicjatywę i dołożyli trzeciego gola. Po rzucie rożnym piłkę w bramce celnym strzałem umieścił Corryn. W doliczonym czasie gry czwartą bramkę zdobył Grzesik.

Udostępnij:

Podobne

Zęby bolą, ale serce się cieszy

Mecze naszej reprezentacji narodowej ogląda się albo ze wstrętem i smutkiem, albo z radością z osiągniętego wyniku, ale nigdy z zachwytem nad pięknem płynnej gry.

Kalendarz wywrócony do góry nogami

Kiedy zapanowała pandemia i piłkarskie rozgrywki ligowe we wszystkich krajach zostały zawieszone lub przedwcześnie zakończone, wydawało się, że nigdy już nic równie nienormalnego się nie