W tabeli przepaść, umiejętności na innym poziomie, ale nikt na Lecha w ciemno nie postawi

Puszcza Niepołomice od momentu niespodziewanego awansu do ekstraklasy balansuje na krawędzi spadku z niej. Wróży się jej to, ale niczym niegdyś Warta Poznań, oszukuje przeznaczenie. Nauczyła się wygrywać dzięki zaangażowaniu, sile fizycznej, dobrze wyćwiczonym stałym fragmentom, także dalekim wrzutom z autu, po których kotłuje się w polu karnym przeciwnika i zawsze można liczyć na szczęśliwy rykoszet, przypadkowy strzał. Nie inaczej jest w tym roku. Trudno będzie się wygrzebać ze strefy spadkowej, trzeba liczyć na sprawianie sensacji. Byłoby nią wywiezienie choćby remisu z Bułgarskiej.

Lech ma wystarczająco dużo jakości, by pokonać każdego w tej lidze. Pewnie, wydawało się, zmierzał do mistrzostwa, ale nagle ukazał inną twarz. Trwonienie przez niego punktów jest niewytłumaczalne, podobnie jak chroniczne problemy zdrowotne najlepszych w lidze zawodników. Na to nakłada się zadziwiająca bojaźń, pozwalająca słabszym przeciwnikom stłamsić Kolejorza jak trampkarzy. Widzieliśmy to w dwóch ostatnich meczach wyjazdowych. Raz udało się dowieźć zwycięstwo, w Radomiu nieudaczna, żałosna gra przełożyła się na stratę punktów. Do końca sezonu pozostały cztery mecze. Spekulowanie nie ma sensu. Raków może stracić punkty, ale i tak czuć się bezpiecznie, bo Lech nie będzie sobą, gdy nie zawiedzie jeszcze bardziej. Jeśli zespół z Częstochowy zostanie mistrzem, to dzięki temu, że najbardziej o jego interesy troszczą się poznaniacy.

W meczu przeciwko Puszczy Lech będzie absolutnym faworytem. Wszystko przemawia za jego zwycięstwem. A za Puszczą tylko to, że rywal znów w najmniej spodziewanym momentach ujawnia słabości, brak psychicznej odporności, mentalności zwycięzców. Tak bardzo zawodzący zespół musi być ulubieńcem firm bukmacherskich. Tym razem w sprawieniu sensacji mogą mu pomóc kłopoty zdrowotne najlepszych zawodników. Gra Walemarka, wyspecjalizowanego w wygrywaniu meczów niemal w pojedynkę, stoi pod dużym znakiem zapytania. Brak Salamona może znów wymusić wejście na boisko młodziutkiego, mającego prawo się mylić Mońki. Nie wiadomo, czy zagra Murawski, okazem zdrowia nie jest Gholizadeh, Sousa wyleczył się, ale trudno mieć nadzieję, że już na zawsze. Najlepszy w ekipie Lecha w Radomiu był Jagiełło, piłkarz wcześniej najbardziej krytykowany. W innych klubach takich paradoksów nie ma.

Pokonanie Puszczy nie jawi się jako duży wyczyn, ale w sobotni wieczór przy Bułgarskiej możemy spodziewać się męczarni gospodarzy. Trudno liczyć, by wszystko poszło gładko. Frekwencja nie będzie rekordowa, miasto wyludniło się w pierwszych dniach maja. Organizatorzy spodziewają się 25 tysięcy widzów. Wszyscy oni wierzą, że Kolejorz zagra dla siebie, a nie dla ekipy Papszuna.

Udostępnij:

Podobne

Wielki mecz w Wielką Sobotę

Choć wiele jeszcze spotkań do końca rozgrywek, starcie Lecha Poznań z Jagiellonią może mieć duży wpływ na końcową klasyfikację. Gdyby Kolejorz wygrał w Białymstoku, jego

Idą jak po swoje? Nie w tej lidze

Piłkarze Lecha wywołali tak duże oczekiwania, że lepiej sobie nie wyobrażać rozczarowania, gdyby coś poszło nie tak, gdyby drużyna „odzyskała” formę z początku sezonu. Lider

Lechitki bez szans w meczu z liderem

Piłkarki Lecha Poznań stanęły w sobotnie południe przed bardzo trudnym zadaniem. Do Plewisk przyjechała mocna ekipa Czarnych Sosnowiec, wicemistrz Polski pewnym krokiem zmierzający do mistrzostwa