W Lechu postawili na sport

Piękny sen trwa. Jeszcze niedawno Lech był pośmiewiskiem, synonimem minimalizmu i przegrywania wszystkiego, co cenne. Symbolem działań przynoszących skutek odwrotny od zamierzonego. Nagle wszystko się zmieniło. Mówi się o odważnej i widowiskowej grze zapewniającej zwycięstwa, o decyzjach, które nie mogły nie przynieść finansowego sukcesu.

Wszystko to w sytuacji, gdy niczego konkretnego jeszcze nie udało się osiągnąć, gablotę na trofea trzeba odkurzać, a strata do lidera tabeli jest prawie taka, jak suma zdobytych punktów. Jednak od kiedy klub postawił na człowieka z pomysłem i odwagą, a on na wychowanków, zmieniła się atmosfera wokół klubu.

Jakub Moder miesiące temu tylko marzył o przebiciu się do podstawowego składu. Nie on, a Filip Marchwiński miał bić transferowy rekord. Kuba stał się najdroższym, najlepiej rokującym polskim piłkarzem, symbolem Lechowego prosperity. „Marchewa” na swoje pięć minut musi poczekać.

Eksplozja talentu Modera przypomina to, co działo się niedawno z Krzysztofem Piątkiem, który był zresztą Lechowi oferowany, ale go tu nie chcieli, bo przecież mieli Robaka i Kownackiego. Napastnik strzelał i strzelał, aż się zaciął. Kuba to inny typ piłkarza. Jego rozwój nie zależy od trafień.

O powodzeniu może zadecydować jedna decyzja, poprzedzona przez setki złych. Po zatrudnianiu i wyrzucaniu w trybie nagłym jednego trenera po drugim, nastąpił ruch trafny. Rok temu żaden ekspert nie oważyłby się twierdzić, że Dariusz Żuraw to lepszy fachowiec niż Maciej Skorża, Jan Urban, Nenad Bjelica czy pan selekcjoner.

Podejmujący kluczowe decyzje podpierają się zwykle długimi analizami, opiniami doradców. Powodzenia to nie gwarantuje. Wszyscy wywalani z Lecha trenerzy angażowani byli „po głębokim namyśle”. Tymczasem w sporcie nie można się obejść bez intuicji, trudnego do racjonalnego uzasadnienia przeczucia. Nie wszystko się wyliczy i zaprogramuje. Konieczna jest odrobina szaleństwa.

Żuraw nie miał wielkich osiągnięć. Wystarczyły mu pomysł i odwaga. To on wymyślił Lecha ofensywnego i kreatywnego, odważnego i cieszącego się grą. Lecha młodego, ale z piłkarzami nadającymi ton. I wypaliło. Nawet gdy nie było zwycięstw, to (z nielicznymi wyjątkami) słyszało się pochwały za sposób grania. Na meczach Kolejorza nikt się nie nudził i nie wściekał.

Tylko taka gra mogła przynieść powodzenie w Europie. Nawet gdy Lech bywał w meczach wyjazdowych w opałach, to w każdej chwili gotów był wyprowadzić cios. I wyprowadzał, choć nie zawsze skutecznie. Tylko odwaga przynosi sukces. I jak to się ludziom podoba!

Jeszcze jedna, niezależna od niego okoliczność sprawiła, że Lech zaczął być wychwalany. Na jego wizerunkowe sukcesy nałożyły się niepowodzenia Legii. Zawsze musi być wzór pozytywny i wzór negatywny. Ktoś musi błyszczeć na czyimś tle. Przez długie lata, z wyjątkiem nielicznych incydentów, Legia zdobywała, zarabiała, ośmieszała. Dziś karta się odwróciła.

Za chwilę nikt nie będzie mówił, że Legia ma najwyższy budżet w Polsce. Nie ona zarobi fortunę na piłkarzach, na pucharach. Nie ona ma dobre perspektywy na przyszłość. Nie ją będzie stać na pozyskiwanie klasowych piłkarzy.

W niedzielę przekonaliśmy się, że gra w pucharach nie wyklucza punktowania w lidze. Można bez obaw grać na kilku frontach. Czy ktoś dziś pamięta, że podczas poprzednich występów Lecha w fazie grupowej trener otrzymał rozkaz odpuszczenia tych rozgrywek, wystawiania lepszego składu w lidze?

Nic nie jest dane na zawsze. Lech jest na topie, choć nikt przy Bułgarskiej nie poddał się przeszczepowi mózgu ani serca. Co się odwróciło, łatwo może przybrać poprzednie położenie. Zamienić dobre decyzje w głupie? Żadna sztuka. Kiedyś Lech, mistrz Polski, jak równy z równym potykał się z Juventusem i City, budził zachwyt. Wszystko przepadło, bo ludzie rządzący klubem przestali stawiać na sport.

Lech zbudował wtedy taką markę, że wydawał się samograjem. Nikt nie podejrzewał, jak długą ma przed sobą posuchę. Nic nie jest wieczne. Dzieje świata pełne są ludzi, którzy tak skutecznie ratowali imperia, że nie pozostał kamień na kamieniu. Akademia to mocny, ale dotychczas słabo wykorzystywany atut Lecha. Aż znalazł się człowiek, dzięki któremu może ona stać się postawą budowy czegoś trwałego. Wystarczyło postawić na sport.

Józef Djaczenko

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

podbeskidzie - warta

Warta znów zwycięska

Zieloni potrafią grać na wyjazdach. Dobra postawa przy Bułgarskiej, mimo porażki, nie była dziełem przypadku. W kolejnym meczu Warta wygrała w Płocku 3:1. W poniedziałek