Lech bez Sousy w meczu z Górnikiem, prawdopodobnie też we wszystkich następnych

Trener Lecha uśmiechem reaguje już na kolejne pytania o stan zdrowia swych piłkarzy. Wymieniając w piątek zawodników leczących kontuzje wspomniał o kurującym ostatnio uraz Afonso Sousie. Nie przekazał konkretnej informacji, wspomniał tylko, że klub stale monitoruje stan jego zdrowia. Gdyby unikał języka dyplomatycznego, powiedziałby: w najbliższym spotkaniu jeszcze nie wystąpi, ale staramy się, by wrócił do gry jak najszybciej. A gdyby chciał (lub mógł) powiedzieć jeszcze więcej dodałby, że grą błyskotliwego Portugalczyka już się kibice Lecha nie nacieszą. Lada chwila opuści klub, ofert mu bowiem ostatnio nie brakuje, choć oficjalnych decyzji jeszcze nie ma.

Remedium na nieobecność Sousy ma być Pedro Rodriguez, Hiszpan wychowany w Realu Madryt. Nowa „dycha” po to właśnie została sprowadzona, by zastąpić Portugalczyka. Jest to rozgrywający wysokiej klasy, choć w Realu nie miał szans się przebić do pierwszego zespołu. Występował ostatnio w Lecce, w Racingu Santander. W Poznaniu trenuje od tygodnia. Mało prawdopodobny jest jego występ od początku meczu z Górnikiem, może jednak liczyć na szansę przywitania się z poznańską publicznością.

Rok temu Lech występował tylko w lidze. Teraz znalazł się w samym środku cyklu grania dwa razy w tygodniu. Trener Niels Frederiksen, jak powiedział dziennikarzom podczas spotkania na stadionie, ma znacznie mniej czasu na treningi. Są one niezbędne, by wyeliminować niedostatki w grze. Wspomniał o zachowaniu podczas straty piłki, o grze z piłką przy nodze. Jeśli Kolejorza ma zamiar bronić tytułu mistrzowskiego i dobrze pokazać się w Europie, nie może popełniać tak dużej liczby błędów, strat, niecelnych podań. We wszystkich meczach nowego sezonu było ich zdecydowanie zbyt dużo.

Podczas spotkania z dziennikarzami Niels Frederiksen nie był indagowany w sprawie środowego meczu z Crveną Zvezdą. Mowa była tylko o sobotnim pojedynku z Górnikiem Zabrze. W poprzednich sezonach Ślązacy prowadzeni jeszcze przez Jana Urbana zwykle kiepsko zaczynali rozgrywki, potem dopiero nabierali rozpędu. Teraz jest zupełnie inaczej. Przebudowana drużyna wygrała dwa pierwsze mecze i przyjeżdża do Poznania licząc na dalsze zdobycze. Prowadzi ją znany kibicom i niektórym piłkarzom Kolejorza Słowak Michal Gašparík. Grał kiedyś w Górniku, a jako trener Spartaka Trnava sensacyjnie ograł Lecha w eliminacjach Ligi Konferencji.

Jest prawdopodobne, że Górnik nastawi się w Poznaniu na grę defensywną, zarygluje dostęp do własnej bramki. Lech nie zawsze sobie z takimi przeciwnikami radzi, woli grających otwarcie, ofensywnie. Trener Frederiksen zapewnia jednak, że jego zespół potrafi znaleźć receptę na wzmocnioną defensywę, bo często ma z tym do czynienia. Po stracie punktów w pierwszym, fatalnym meczu przeciwko Cracovii, trzeba kolejne mecze wygrywać. Trudną przeprawę w Gdańsku udało się rozstrzygnąć na własną korzyść. Z Górnikiem musi być podobnie.

W międzyczasie trzeba było przywieźć zwycięstwo z Islandii, i to się powiodło mimo rotacji w składzie, gry od pierwszych minutach zupełnie nieprzydatnego, odstającego poziomem od kolegów i od rywali Fiabemy. Ishak zagrał tylko połowę meczu. Trener musi troszczyć się o zdrowie swego jedynego napastnika. Taka sytuacja w klubie mającym zamiar przedrzeć się do Ligi Mistrzów to rzadka sytuacja. Nie zdarzyło się to z powodu kontuzji ani innych losowych przypadków. Mistrz Polski, klub stawiający sobie wysokie cele, po prostu drugiego wartościowego napastnika nie posiada. I dzieje się to naprawdę.

Piłkarze Lecha nie zaczęli sezonu w najwyższej dyspozycji, od Cracovii wyraźnie odstawali szybkością, świeżością, co może wynikać ze sposobu przygotowania, nastawienia się na intensywne i częste granie aż do grudnia. Jak na złość zespół wciąż nękany jest kontuzjami. Na szczęście z Islandii wrócił bez nowych urazów. Jest szansa, że do soboty ból pleców wykuruje Leo Bengtsson. W Gdańsku, a także w domowym meczu przeciwko Breidablik, była z niego duża korzyść. W tych spotkaniach z ławki do gry wchodził Luis Palma, najpierw na połówkę połowy, potem na całą. Kto wie, czy tym razem nie wystąpi od początku. Wciąż czekamy na dobrą dyspozycję oszczędzanego w środę Gholizadeha. Powinno być z nim coraz lepiej.

Na środowym spotkaniu w eliminacjach Ligi Mistrzów zapowiada się bardzo wysoka frekwencja. Kto wie, czy już w sobotę nie zbliży się do 30 tysięcy. Dużo zależy od atmosfery wokół klubu, od pogody. Z tą pierwszą, mimo ligowego falstartu, jest całkiem dobrze. Pogoda natomiast nikogo w Polsce tego lata nie rozpieszcza. Niektórzy piłkarze Lecha zjawili się w piątek w klubie ubrani tak, jakby panowała głęboka jesień. Choćby wspomniany Luis Rodriguez. Natomiast wychowany w zimnej Szwecji Alex Douglas, nie przejmując się deszczem, wchodził na stadion w koszulce z krótkimi rękawkami.

Udostępnij:

Podobne

Szachtar Donieck, czyli mniejsze zło

Koniec spekulacji na temat rywala Kolejorza w jednej ósmej finału Ligi Konferencji. I Rayo Vallecano i Szachtar Donieck, a tylko na nich można było trafić,