Totalna demolka! Co strzelali, to wpadało!

Miały być męczarnie w meczu z wyjątkowo niewygodną Puszczą Niepołomice. Było jedno z najwyższych zwycięstw Kolejorza w całej historii jego ligowych występów. Zespół, który przyjechał do Poznania sprawić sensację i wywalczyć punkty pozwalające zachować nadzieje na uniknięcie degradacji, został rozniesiony aż 8:1, a większość bramek, które widzieli kibice, kandyduje do tytułu trafienia kolejki. To był bajeczny wieczór przy Bułgarskiej. Kto był, zapamięta na zawsze.

Mecz był dziwny, wbrew wynikowi wcale nie toczył się do jednej bramki. Puszcza mocno się postawiła, była niebezpieczna, zdobyła nawet piękną bramkę, Lechowi zagroziła wiele razy, oddała prawie tyle celnych strzałów, co on, zmuszała Mrozka do wielkiego wysiłku. Lech natomiast zagrał mądrze i nieprawdopodobnie skutecznie. Nie atakował tak, jak lubi ten przeciwnik. Nie prowadził bezproduktywnych ataków pozycyjnych, nie wrzucał piłki w pole karne. Stosował krótkie i szybkie podania prostopadłe, dzięki którym obrona gości, składająca się z chłopów na schwał, nie wiedziała, co się dzieje.

Przede wszystkim jednak, który to już raz w tym sezonie, Lech wykorzystał klasę swych czołowych piłkarzy. Najjaśniej zaświeciła gwiazda Gholizadeha, który w pojedynkę napoczął Puszczę i szybko pozbawił ją złudzeń. Już po trzech minutach znalazł się z piłką w okolicy narożnika pola karnego i posłał ją lekkim, ale precyzyjnym strzałem w górny narożnik. Zrobił to jakby od niechcenia, ujawniając wielki kunszt. Puszcza próbowała odpowiedzieć po swojemu, po szybkich atakach po przechwytach piłki i po niebezpiecznie wykonywanych rzutach rożnych. Od razu miała ich trzy, gdy Lech pierwszy raz piłkę w narożniku ustawił dopiero po godzinie gry, prowadząc już wysoko. Obrazuje to sposób, w jaki dobierał się do rywala. Nie miał przewagi.

Po kilku minutach było 2:0, znów za sprawą Gholizadeha. Tym razem wszedł w defensywę jak w masło mijając jednego przeciwnika po drugim, aż oddał strzał po ziemi w długi róg. Bramkarz piłki nie sięgnął, wyjmował ją z bramki. Nie upłynęło dużo czasu, a było wiadome, że Ishak nadal będzie śrubował rekord kolejnych meczów ze zdobytą bramką. Umiejętnie wykorzystał podanie… oczywiście Gholizadeha. Chwilę później był o włos od drugiej swej bramki, myląc się nieznacznie. Miało być błyskawiczne 4:0, a zrobiło się 3:1, bo Puszcza, w swym stylu, zdobyła gola z niczego. Daleki wrzut z autu, wybicie piłki przed pole karne, gdzie czekał na nią zawodnik trafiając z dystansu. Trzeba przyznać, że i ten gol był urodziwy.

Jeśli Puszcza miała nadzieję na powrót do meczu, to szybko została wyleczona. Mistrzostwo ujawnił inny czarodziej Kolejorza, Sousa wykorzystując dogranie Hakansa i trafiając fantastycznie prawą nogą w „okienko”, w swoim stylu. W kolejnej akcji wyprowadził Lecha, jeszcze przed przerwą, na 5:1. Zadecydowała o tym jeszcze jedna akcja Gholizadeha i dośrodkowanie, które strzałem głową niewielki wzrostem Sousa zamienił na bramkę. Rośli obrońcy nie zdążyli zareagować.

Takiego wyniku nawet Lech nie mógł po przerwie roztrwonić. Podwyższył go nawet, mimo iż popełniał w tym meczu mnóstwo błędów i prostych strat napędzających ataki Puszczy. Była bliska zdobycia drugiej bramki, Lech się wybronił i sam kontynuował bombardowanie. Dołożył trzy gole: Ishaka, rezerwowego Lismana, którego po błyskawicznym kontrataku obsłużył Hakans i kolejnego rezerwowego Hoticia. Ten uderzył przepięknie, z dystansu, z półobrotu, znów w sam narożnik bramki. W tym czasie trener Frederiksen dokonał wielu zmian, dając odpocząć swym gwiazdom. Im więcej było na boisku młodości, tym mniej jakości. Jednak Lech i tak miał kolejne okazje i był bliski wyniku dwucyfrowego.

– Gdyby tak mądrze i skuteczni zagrali za tydzień w Warszawie… – wzdychali rozradowani kibice. Kto tego wieczoru nie spędził na stadionie Kolejorza, niech mocno żałuje. Nieprędko się taki jego występ powtórzy.

Udostępnij:

Podobne

Nowi piłkarze blisko Lecha

Dopiero za tydzień w większości europejskich lig otworzy się okienko transferowe, a mistrz Polski dokonał już pierwszy, do tego znaczącego zakupu i sposobi się do

Do jednej bramki

Dwie fantastyczne wiadomości dotarły w jednej chwili do wszystkich, którym bliskie jest powodzenie Lecha Poznań. Luis Palma, gwiazda całej ligi, zostanie w Poznaniu na dłużej.

Lusi Palma zostaje w Lechu!

To fantastyczna informacja dla kibiców Kolejorza. I tych, którym miła jest rosnąca jakość klubów polskiej ekstraklasy. Lech zdecydował się uruchomić klauzulę wykupu, obowiązującą po wypożyczeniu