Nagła decyzja PZPN o rozegraniu meczu o Superpuchar Polski we Wrocławiu powszechnie uznana została za oburzającą, szkodliwą dla wszystkich, a szczególnie dla zainteresowanych klubów, nietrafioną, nieżyciową. Skrytykowały ją władze Lecha, a kibice z Poznania i Zabrza zapowiedzieli, że do Wrocławia owszem, pojadą, ale na mecz ligowy przeciwko Śląskowi. Superpuchar bojkotują. Wobec takiej reakcji PZPN nie miał wyjścia. Oficjalnej decyzji nie ogłosił, ale dobrze poinformowane media informują, że mecz zostanie rozegrany, jak nakazuje tradycja, na stadionie mistrza kraju.
Gdyby miejscem wydarzenia był Wrocław, organizator musiałby do tego „biznesu” dopłacić. Znaczne straty finansowe poniósłby też Lech. Na poznańskim stadionie można się spodziewać nie byle jakiej frekwencji, a więc przychodów ze sprzedanych biletów. Z pewnością do Poznania licznie przyjadą kibice z Zabrza, lubiani przez fanów Lecha, mimo iż obie grupy formalnie nie mają między sobą zgody. Współpracują jednak, wspierają się, czego przykładem jest stanowisko fanów Górnika sprzeciwiające się rozegraniu meczu we Wrocławiu.
Daty i godziny rozegrania spotkania o Superpuchar jeszcze nie ma. Wiadomo tylko, że odbędzie się ono tradycyjnie tydzień przed wznowieniem rozgrywek ligowych, czyli 18 lub 19 lipca. Obu klubom będzie zależeć na jak najwcześniejszym terminie, czyli na sobocie, bowiem już po kilku dniach, we wtorek lub w środę, czeka je pierwszy występ w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Spotkanie to potraktowane zatem zostanie jako święto dla kibiców i ważny sprawdzian dla obu drużyn.
PZPN zastrzegł sobie od kolejnego sezonu prawo wyznaczania lokalizacji meczu o Superpuchar. Zapowiada się więc, że tegoroczne wydarzenie będzie ostatnim przyciągającym liczną publiczność, niezależnie od tego, komu przypadną następne trofea.



